Nowa Rekomendacja w sprawie Szkód Osobowych – praktyka a działalność Zakładów Ubezpieczeń

maj 20th, 2016

Szkoda osobowa może przytrafić się każdemu z nas.

Mało kto jednak wie, że Komisja Nadzoru Finansowego przygotowała specjalne rekomendacje dotyczące procesu ustalania i wypłaty zadośćuczynienia z tytułu szkody niemajątkowej z umów ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów. Towarzystwa Ubezpieczeń będą zobowiązane likwidować szkody tego typu zgodnie z rekomendacjami.

Zapraszam zatem już na II edycję warsztatów „Nowa Rekomendacja w sprawie Szkód Osobowych – praktyka, a działalność Zakładów Ubezpieczeń”, która odbędzie się 14 czerwca w Warszawie.

 

Nowe działy w prokuraturach

maj 19th, 2016

Dzisiaj zapraszam na wpis na moim drugim blogu.

Wpis poświęcony jest zmianom w strukturze prokuratury i powołaniu specjalnych działów, których celem jest prowadzenie postępowań w sprawie błędów medycznych.

Nowe działy w prokuraturach dotyczące błędów medycznych – co to oznacza dla lekarzy?

Moda na prowadzenie ciąży w prywatnym gabinecie lekarskim

maj 10th, 2016

Pregnancy conceptWiele kobiet decyduje się na prowadzenie ciąży prywatnie, argumentując to lepszą obsługą i większą empatią ze strony lekarza, usg przy każdej wizycie, badaniami i zwolnieniem lekarskim na żądanie.

Często argumentem jest miejsce zatrudnienia lekarza – w szpitalu, w którym chcemy aby na świat przyszedł nasz mały skarb. To też utarty schemat – prywatne wizyty u ordynatora poprawią „standard” pobytu w szpitalu.

To wszystko oczywiście można mieć za darmo, w przychodni mającej podpisany kontrakt z NFZ. Kobiety w ciąży, w okresie porodu i połogu mają bowiem zagwarantowaną pełną opiekę nawet jeżeli nie są ubezpieczone.

Nie mam zamiaru nikogo przekonywać „do państwowej” służby zdrowia bo wybór należy do każdej ciężarnej. Pokażę Wam trzy przykłady, gdy prowadzenie ciąży w gabinecie prywatnym nie było takie „różowe”.

  1. „Jest Pani za stara”. Ciąża po 35 roku życia nie jest obecnie niczym dziwnym. Coraz więcej kobiet decyduje się na dzieci w tym wieku. Prowadzenie takiej ciąży jest jednak w pewnym sensie „droższe” – bo czasami trzeba wykonać badania dodatkowe lub częściej je powtarzać. Przyszła mama powinna też mieć nieograniczony dostęp do badań prenatalnych, choćby testu PAPP-a. Jak się okazuje prywatne ubezpieczenie wcale nie gwarantuje „prywatnego” prowadzenia ciąży, przynajmniej w dużej grupie medycznej, w której klientka miała ubezpieczenie. Lekarz stwierdził, że „u nich” prowadzi się wyłącznie ciąże fizjologiczne, a ciąża kobiety po 35 roku życia taką już nie jest, zatem nie są w stanie zagwwarantować jej opieki… i wypisał skierowanie do przyszpitalnej poradni patologii ciąży.
  2. „Czy jest na sali lekarz”? Klientka prowadziła swoją pierwszą ciążę  w prywatnym gabinecie ordynatora pracującego w szpitalu, który w okolicy wówczas cieszył się dużą renomą. Dla spokoju dwa razy była także na wizycie u zastępcy ordynatora. To miało zagwarantować znieczulenie do porodu i super opiekę ordynatora w jego trakcie. Jak się okazało lekarz prowadzący  ciążę nie rozpoznał makrosomii płodu (podobnie inny lekarz przy przyjęciu pacjentki do porodu), a gdy na sali porodowej pojawił się wreszcie lekarz nr. 3 było już za późno na przeprowadzenie cięcia cesarskiego. Lekarz wykonał niedozwolony manewr Kristellera, czym tak naprawdę uratował dziecko (urodziło się zdrowe). Szkód przy takim porodzie doznała jednak matka. Jak się potem okazało nie wiadomo było, czy w momencie porodu Klientki na oddziale był jego ordynator (nawet sądowi w postępowaniu karnym nie udało się tego ustalić).
  3. „Nie wiem dlaczego nie zleciłam tego badania”. Pacjentka wybrała renomowany gabinet prywatny, każda wizyta sporo kosztowała. Co prawda Pani doktor miała już wysłużony ultrasonograf, ale uspokajała pacjentkę, że jeżeli „coś będzie nie tak” to wyśle ją do swojej koleżanki, która właśnie zakupiła super sprzęt. Pierwsze usg zdaniem Pani doktor wyszło prawidłowo, dopiero przy drugim pojawiły się pewne wątpliwości. Lekarka stwierdziła, że powtórzy badanie za dwa tygodnie. Wówczas okazało się, że są problemy z główką. Diagnozę powtórzyła koleżanka lekarki, już na super sprzęcie i czym prędzej skierowała pacjentkę do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Tam po badaniach wyszło, że matka zaraziła się w ciąży toksoplazmozą! Lekarka prowadząca nie zleciła zrobienia prostego badania w kierunku tej choroby. Pomimo, iż do końca ciąży matka przyjmowała odpowiednie leki, dziecko urodziło się chore z toksoplazmozą wrodzoną, wodogłowiem, zapaleniem siatkówki, problemami ze wzrokiem. Sprawa zakończyła się wyrokiem sądowym korzystnym dla matki i dziecka.

Błędy medyczne są trzecią przyczyną zgonów w USA

maj 7th, 2016

caduceusPortal Rynek Zdrowia podał wyniki raportu opublikowanego przez specjalistów Johns Hopkins University. Wynika z niego, że najczęstszymi przyczynami śmierci Amerykanów są: choroby serca, nowotwory, zaś na trzecim miejscu uplasowały się… błedy popełniane przez personel medyczny.

Autorzy raportu podają, że rocznie z powodu błędów medycznych umiera w Stanach Zjednoczonych ok. 241 tysięcy osób, a liczba ta jest niedoszacowana. Dzieje się tak, ponieważ  w dokumentacji nie podaje się, że pierwotną przyczyną powikłań, które skończyły się zgonem, był błąd popełniony np. podczas badania diagnostycznego.

Podobnie jest w Polsce – liczba błędów medycznych w ogólności (nie tylko tych, w wyniku których pacjent umiera) jest niedoszacowana i nie ma dostępnych statystyk.

 Stowarzyszenie Pacjentów „Primum non nocere” szacuje, że w Polsce rocznie dochodzi do ok. 20 tysięcy błędów medycznych. To ogromna liczba, a większość pacjentów nie ma nawet pojęcia, że jest ofiarą postępowania personelu medycznego, które było obiektywnie niezgodne ze wskazaniami współczesnej wiedzy medycznej (definicja błędu medycznego).

Na sądowe wokandy i przed wojewódzkie komisje do spraw orzekania o zdarzeniach medycznych trafia jednak coraz więcej spraw.

Tzw. procesy medyczne trwają długo, są skomplikowane i wymagają dużej wiedzy i nakładu pracy. Koszty postępowania (np. opnie biegłych i ekspertyzy) mogą być bardzo duże. Jeżeli więc powód nie jest zwolniony z kosztów sądowych prócz wpisu sądowego musi ponosić również zaliczki na przeprowadzenie swoich dowodów.

Jak grzyby po deszczu wyrastają kancelarie odszkodowawcze, część z nich nazywa się też „medycznymi”. Z założenia mają pomóc pacjentom „wygrać w sądzie”, a za usługę płaci się po wygranym procesie. Kiedy jednak bliżej przyjżymy się sprawom, które takie kancelarie prowadzą odkryjemy, że są to głównie sprawy związane z uszczerbkiem na zdrowiu w wyniku wypadku komunikacyjnego, poślizgnięcia się na chodniku, wypadku przy pracy – czyli „sprawy oczywiste”, w których dochodzi do zawarcia ugody z ubezpieczycielem lub korzystnego wyroku sądu. „Tradycyjne” sprawy z błędem medycznym są dla takich kancelarii nieopłacalne (choćby z perspektywy czasu trwania sprawy i nakładu pracy). Zdecydowanie lepiej jest poszukać prawnika, który rzeczywiście prowadzi sprawy z zakresu błedów medycznych.

Trzeba bowiem wiedzieć, że to głównie na powodzie spoczywa obowiązek udowodnienia zaistniałej szkody (np. rozstrój zdrowia) i związku przyczynowego między szkodą a zawinionym działaniem lekarza. Do tego trzeba dodać, że szpitale często nie chcą się przyznać do popełnionych błedów i wolą długotrwały proces niż ugodę.

 

Deklaracja woli prezydenta Dudy

styczeń 28th, 2016

Kilka dni temu media obiegła informacja, że prezydent chce po śmierci zostać dawcą organów i wypełnił tzw. deklarację woli.

Wydźwięk gestu jest pozytywny, ale utrwala błędny pogląd, że aby zostać dawcą po śmierci trzeba na to wyrazić zgodę za życia.

Jest bowiem dokładnie odwrotnie.

O tym od kogo można pobrać zgodnie z prawem organy pisałam we wpisie Zgoda na pobranie organów do transplantacji po śmierci.

Rekordowe zadośćuczynienie za błąd przy porodzie

styczeń 25th, 2016

 

medical ampoules and syringe on blue background

Niedawno warszawski Sąd Apelacyjny przyznał niepełnosprawnemu dziecku (dziecko nie chodzi, nie siedzi samodzielnie, nie odwraca się na boki, nie mówi i jest karmione sondą)  1 milion 200 tysięcy złotych zadośćuczynienia, odszkodowania i rentę oraz 400 tysięcy złotych dla matki i 300 tysięcy złotych dla ojca dziecka (VI ACa 1405/14).

Tym samym mamy kolejne orzeczenie, w którym sąd jasno staje na stanowisku, iż rodzicom ciężko niepełnosprawnego dziecka należy się zadośćuczynienie za brak możliwości nawiązania bliskich więzi rodzinnych z dzieckiem. O innym wyroku, w którym sąd przyznał matce zadośćuczynienie za brak możliwości nawiązania relacji z chorym dzieckiem pisałam tutaj.

Trzeba jasno powiedzieć, że tak wysokie odszkodowanie nie będzie możliwe do uzyskania w każdej sprawie z tytułu błędu medycznego.

Wyrok ten będzie miał jednak ogromny wpływ na rozwój ochrony dobra osobistego jakim jest zbudowanie więzi rodzinnej między rodzicem a dzieckiem. Potwierdza on bowiem kilka wcześniejszych orzeczeń, w których sądy nie bały się przyznać rodzicom zadośćuczynienie z tego tytułu.

Należy się spodziewać, że teraz coraz częściej z takim roszczeniem będą występowali rodzice ciężko chorych w wyniku błędu okołoporodowego dzieci.

Co więcej rodzice, którzy w imieniu dzieci toczą spór sądowy ze szpitalem mogą wystąpić z takim roszczeniem (dla siebie) jeżeli jeszcze nie upłynął termin przedawnienia.

Masowe zatrucia pokarmowe w szpitalach – kwestia roszczeń

grudzień 21st, 2015

Lotem błyskawicy rozniosła się wieść o masowych zatruciach w pięciu warszawskich szpitalach. Każdy, kto leżał w którymś z nich wie, że firma cateringowa obsługująca je karmi paskudnie. Sama leżałam w jednej z tych placówek, a zdjęcia zamieściłam tu.

Nie ma się co dziwić, bowiem od lat brakuje szczegółowych regulacji na temat żywienia pacjenta; nie ma ustalonej choćby tak podstawowej kwestii jak dzienna stawka żywieniowa potocznie zwana wsadem do kotła.

Każdy z pacjentów ma prawo do pomieszczenia oraz wyżywienia adekwatnych do  stanu zdrowia.

Zgodnie ze stanowiskiem Ministerstwa Zdrowia:

„W sytuacji, gdy lekarz nie zaordynuje specjalnej diety, pacjentowi przysługuje wyżywienie średniej jakości, a ich ilość, zawartość i kaloryczność powinna odpowiadać zasadom prawidłowego żywienia przeciętnego człowieka w danym wieku”

Konia z rzędem temu, kto mi odpowie jak powinien wyglądać posiłek średniej jakości. Ale za taki nie można uznać posiłku, który pacjenta truje.

I teraz pojawia się pytanie – co pacjent, który jest w szpitalu po to by się leczyć, a nie chorować jeszcze bardziej, może zrobić i czego zażądać od szpitala, który nie dba o jakość posiłków. Ewidentnie bowiem naraził pacjentów na pogorszenie stanu zdrowia.

Pacjent gdyby poniósł jakieś dodatkowe koszty – np. specjalnego żywienia – może żądać odszkodowania. Można także żądać zadośćuczynienia.

W przypadku, gdy mamy do czynienia z zatruciem zbiorowym dochodzenie roszczeń wydaje się proste. Ktoś powie – pozew zbiorowy!

Wydaje się, że będą to roszczenia jednego rodzaju, oparte na tej samej lub takiej samej podstawie faktycznej, w dodatku z tytułu czynu niedozwolonego.

W przypadku takich roszczeń  – z tytułu czynów niedozwolonych trzeba pamiętać, że poszkodowanym ( w tym wypadku pacjentem) w wyniku czynu niedozwolonego nie musi być tylko jeden podmiot. Aby móc złożyć pozew zbiorowy musi powstać szkoda u co najmniej dziesięciu osób, które następnie zdecydują się wnieść pozew.

Kolejne przesłankami odpowiedzialności to: zdarzenie, z którym ustawa wiąże obowiązek naprawienia szkody – w tym wypadku zjedzenie nieświeżych posiłków, jak również  adekwatny związek przyczynowy  pomiędzy zdarzeniem, z którego szkoda wynikła, a szkodą, czyli pomiędzy zjedzeniem posiłku a stanem, z tytułu którego składamy roszczenie.

Trzeba jednak pamiętać, że zdrowie należy do kategorii dóbr osobistych, a te nie mogą być dochodzone takim pozwem.

Ne pamiętam, czy był już taki proces zbiorowy związany z masowym zatruciem pokarmowym przeciwko szpitalowi. Być może toczyły się sprawy indywidualne.

Przedawnienie roszczeń z tytułu błędów medycznych

listopad 9th, 2015

W chwili powstania zdarzenia medycznego wywołującego szkodę wiele osób będąc zaabsorbowanym całą sytuacją – przede wszystkim ratowaniem zdrowia, zapomina lub odkłada w czasie możliwość dochodzenia odszkodowania i zadośćuczynienia przed sądem.

Trzeba jednak pamiętać, że moment zgłoszenia roszczenia jest istotny z uwagi na to, że po upływie określonego w ustawie czasu zgłoszone roszczenie, mimo swej zasadności, może się przedawnić. Wówczas, o ile strona przeciwna nie zrzeknie się zarzutu przedawnienia, istnieją niewielkie szanse na wypłatę odszkodowania i zadośćuczynienia.

Należy jednak postawić pytanie, czy od tej głównej zasady istnieją jakieś odstępstwa i jakie są okresy przedawnienia?

W przypadku postępowania karnego, okresy ustania karalności zależą od rodzaju popełnionego czynu. Okres, po którym karalność danego czynu ustaje jest uzależniona od dolnej granicy kary przewidzianej za dane przestępstwo.

W przypadku postępowania cywilnego, biorąc pod uwagę terminy przedawnień, ich długość zależy od rodzaju odpowiedzialności. W przypadku niewłaściwego lub nienależytego wykonania zobowiązania termin przedawnienia roszczenia wynosi 10 lat. W przypadku zaś, gdy szkoda powstała na skutek czynu niedozwolonego, zgodnie z art. 442 k.c., roszczenie przedawnia się z upływem 3 lat, jednak nie później niż po 10 latach od dnia wystąpienia zdarzenia wywołującego szkodę. Natomiast jeśli szkoda wynikła ze zbrodni lub występku, roszczenie o naprawienie szkody przedawnia się z upływem 20 lat.

Czy mimo przedawnienia roszczenia można skutecznie dochodzić swoich praw?

Odpowiedź na to pytanie jest twierdząca, a to za sprawą art. 5 k.c., który jest pewnego rodzaju furtką dla tych, którzy z różnych powodów nie zgłosili roszczenia w terminie.
Art. 5 k.c. zawiera instytucję nadużycia prawa przy podniesionym zarzucie przedawnienia. W orzecznictwie wskazuje się, że powołanie się na ten przepis ma charakter szczególny.

O dopuszczalności zastosowania art. 5 k.c. wypowiedział się  np. Sąd Apelacyjny w Krakowie w wyroku z 12.05.2015 r. (I ACa 204/15), który przyznał odszkodowanie i zadośćuczynienia z tytułu błędu medycznego, mimo iż roszczenie było przedawnione.
Mając na względzie uzasadnienie sądów obydwu instancji można wywieść, że powołanie się na art. 5 k.c. w przypadku wyjątkowych i szczególnych okoliczności przemawiających za nieuwzględnieniem zarzutu przedawnienia wynikają z charakteru naruszonego dobra. Sąd stwierdził także, że przyczyny opóźnienia w dochodzeniu roszczeń mogą wynikać z potrzeby poświęcenia czasu na ustabilizowanie sytuacji zdrowotnej.
Jak pokazuje powyższy wyrok, dochodzenie przedawnionego roszczenia jest możliwe.

Należy jednak pamiętać, że art. 5 k.c. ma charakter szczególny i może zostać zastosowany tylko w wyjątkowych przypadkach.

opracowanie M. Michałkiewicz

Polki chcą rodzić bez bólu – mimo przepisów są z tym problemy

wrzesień 30th, 2015

Jakiś czas temu dziennikarka rozmawiała ze mną na temat znieczuleń do porodu. Od pierwszego lipca br. nie powinno być z tym problemów, jednakże rzeczywistość nie przedstawia się w różowych barwach.

Dla wielu szpitali 400 zł za znieczulenie zewnątrzoponowe nie jest impulsem do zatrudnienia anestezjologa, który czuwałby nad rodzącymi.  W ogromnej większości szpitali anestezjolog do rodzącej przyjdzie, tylko i wyłącznie wtedy, gdy nie jest na bloku operacyjnym lub innym oddziale. I mimo, że szpital chwali się, że oferuje znieczulenie, w praktyce wiele rodzących za anestezjologiem się zwyczajnie nie doczeka.

Są jednak szpitale, które przyjmują bardzo dużo porodów. W nich anestezjolog tylko dla rodzących jest standardem od dawna.

 Warto więc wybierając szpital do porodu sprawdzać jak to z dostępnością tego świadczenia naprawdę jest.

Pojawiały się wypowiedzi, że o podaniu znieczulenia decyduje lekarz i nie jest to czynność na zamówienie rodzącej (minister Cieślukowski), co sprawiło, że w mediach zawrzało. Tym bardziej, że minister proponował rodzącym rozmowę z psychologiem.

Problem w tym, że nie wszystkie szpitale zapewniają pomoc psychologiczną swoim pacjentom, a jeżeli już tak jest to często tylko w wybrane dni tygodnia, w ciągu dnia. Gdy poród odbywa się nocą lub w weekend psycholog jest jeszcze bardziej trudno dostępny niż anestezjolog.

Na  swojej stronie Ministerstwo Zdrowia wydało komunikat, z którego wprost wynika, że ze znieczulenia podczas porodu może korzystać każda kobieta, o ile nie ma ku temu przeciwwskazań.

Zatem tylko przeciwwskazania do podania znieczulenia zewnątrzoponowego mogą być podstawą odmowy udzielenia tego świadczenia.

Co jednak zrobić w przypadku, gdy słyszymy, że w danym szpitalu znieczulenia się nie stosuje, że u pacjentki nie ma wskazania do podania znieczulenia albo że nie ma anestezjologa/ jest zajęty itp?

Pamiętaj:

Zgodnie z art. 6 ust.1 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta:

Pacjent ma prawo do świadczeń zdrowotnych odpowiadających wymaganiom aktualnej wiedzy medycznej

Zaś na podstawie art. 4 ust. 1 tej ustawy:

W razie zawinionego naruszenia praw pacjenta sąd może przyznać poszkodowanemu odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę na podstawie art. 448 Kodeksu cywilnego.

Jeżeli lekarz odmawia podania znieczulenia twierdząc, że nie ma ku temu wskazań, masz prawo żądać aby zasięgnął opinii innego lekarza. Odmowę zasięgnięcia opinii lekarz winien odnotować w dokumentacji pacjentki z podaniem przyczyny.  Domagaj się także aby odmowę podania znieczulenia wpisano do twojej dokumentacji.

Jeżeli słyszysz, że anestezjolog jest zajęty (bo jest jeden na pół szpitala) takie postępowanie można uznać za błąd organizacyjny szpitala.

Gdyby w Twojej dokumentacji medycznej nie było śladu o odmowie podania znieczulenia zawsze możesz pisemnie zażądać uzupełnienia dokumentacji medycznej w tym zakresie.

Jeżeli Twój poród  po 1 lipca 2015 r. był ciężki, bolesny i był dla Ciebie traumą,  mimo Twoich próśb nie podano Ci znieczulenia masz prawo skierować roszczenie wobec szpitala o zadośćuczynienie.

Każdy szpital ma obowiązkową polisę OC i warto skorzystać z tej drogi. Bo im więcej pacjentek będzie walczyło o poród bez bólu, tym szybciej będzie to standard nie tylko na papierze.

Posiłki w szpitalach mają być średniej jakości

wrzesień 24th, 2015

Posiłki w szpitalach to temat rzeka. Na facebooku powstał nawet specjalny profil, na który wrzucane są zdjęcia posiłków serwowanych w polskich szpitalach. Na  tym blogu prezentowałam też zdjęcia z posiłków, które mi serwowano, gdy leżałam w szpitalu. Niedawno powstała też inicjatywa akcji Lepszy Poród, monitorująca jak karmią szpitale na patologiach ciąży i porodówkach. Akcja oznaczona jest wymownym hasztagiem: #‎dałamżycieumręzgłodu‬

 Problem z jedzeniem szpitalnym wynika z tego, że nie mamy w praktyce żadnego przepisu, który regulowałby kwestię posiłków dla chorych.

Ostatnio Ministerstwo Zdrowia stwierdziło w odpowiedzi na interpelację kilku posłów, że pacjentom należy się wyżywienie średniej jakości.

W sytuacji, gdy lekarz nie zaordynuje specjalnej diety, pacjentowi przysługuje wyżywienie średniej jakości, a ich ilość, zawartość i kaloryczność powinna odpowiadać zasadom prawidłowego żywienia przeciętnego człowieka w danym wieku.

W obowiązującym stanie prawnym i faktycznym nie ma określonych średnich stawek żywieniowych na jednego pacjenta, które miałyby obowiązywać we wszystkich podmiotach leczniczych. Dzienną stawkę żywieniową w szpitalu ustala kierownik podmiotu leczniczego, będący jednocześnie odpowiedzialny za zarządzanie podmiotem. Szpitale, w kalkulacji kosztów leczenia, powinny wziąć pod uwagę, że nierozpoznane niedożywienie oraz niewłaściwe odżywianie w czasie leczenia jest czynnikiem przedłużającym zdrowienie i podnoszącym koszty leczenia. Prawidłowe odżywienie jest ważną częścią leczenia, liczba chorych zaś, u których w trakcie hospitalizacji stan odżywienia nie ulega pogorszeniu, jest istotnym wskaźnikiem jakości opieki w szpitalach.

Pytanie – czy to co serwowane jest nam w większości szpitali spełnia wymóg owej „średniej jakości”?

Całość odpowiedzi, której udzielał minister Neumann znajdziecie tutaj.