Jak ratować ofiary nieudanych zabiegów medycyny estetycznej? Newsweek 9/2017

Jak ratować ofiary nieudanych zabiegów medycyny estetycznej?Pamiętacie mój wpis nt. błędów medycznych w medycynie estetycznej?

Newsweek 9/2017

Ten temat na warsztat właśnie wzięły Renata Kim i Ewelina Lis z Newsweeka. W najnowszym numerze tygodnika (9/2017) znajdziecie Państwo ciekawy artykuł “Kalafiory zamiast ust”, w którym autorki opisują błędy, do których dochodzi, gdy mamy do czynienia z osobami bez odpowiedniej wiedzy z zakresu medycyny estetycznej.

W artykule kilka słów mojego komentarza:

– Prawda jest taka, że firmę szkoleniową, która będzie organizowała kursy dla kosmetyczek, może dziś założyć każdy. To nie jest licencjonowane – mówi Katarzyna Przyborowska, właścicielka warszawskiej kancelarii Lege Artis, autorka bloga Medyczneprawo.pl. Uważa, że problem bierze się stąd, że medycyna estetyczna nie jest w Polsce w żaden sposób sformalizowana: – Nie ma uregulowań prawnych: co powinna umieć kosmetyczka, co może robić, a czego nie. Więc tak naprawdę każdy może wykonywać ten zawód.

Do jej kancelarii przychodzą osoby oszpecone na skutek nieudanych zabiegów, ale kiedy słyszą, jak trudne jest dochodzenie roszczeń i jak mizerny może być efekt, zwykle rezygnują. – Za zabieg zapłaciły 400-500 zł, wolą machnąć ręką na taką sumę. Decydują się na proces dopiero wtedy, gdy chodzi o coś poważnego, na przykład źle wykonane operacje powiększania piersi. Zresztą prokuratorzy też nie bardzo chcą się tym zajmować. Wszczynają postępowanie, kiedy klient ma poważny uszczerbek na zdrowiu – mówi Przyborowska. – W kodeksie karnym zdefiniowany został on tak: pozbawienie zdolności płodzenia, wzroku, węchu. Zapalenie skóry po wizycie u kosmetyczki to nie jest poważny uszczerbek.

O tym, kto może wstrzykiwać botoks czy kwas hialuronowy możecie Państwo przeczytać tutaj.

Obiecuję, że jeden z kolejnych wpisów na blogu będzie poświęcony dochodzeniom roszczeń z tytułu błędów w medycynie estetycznej.

Dodaj komentarz