Czarna seria na porodówkach

Media co chwilę podają informacje, o czyjejś tragedii na porodówce. Coraz częściej sprawy nagłaśniają same rodziny czy najbliżsi, wierząc, że szum medialny pomoże w wyjaśnieniu faktów i wymierzeniu sprawiedliwości.

Trzeba jednak jasno powiedzieć, że nie zawsze choroba – śmierć dziecka czy matki wynika z bezpośredniego błędu lekarza czy położnej. W wielu przypadkach do zaniedbań dochodzi ze względu na złą organizację pracy, brak sprzętu czy braki w personelu.

Przykład?

Proszę bardzo. Jednej z moich klientek przyszło rodzić podczas remontu oddziału położniczego, który został przeniesiony w inne miejsce tego szpitala. Spora ilość rodzących, za mało sal operacyjnych. Zwlekano z cesarskim cięciem (zawiodło też planowanie zajęcia sal operacyjnych), dziecko urodziło się naturalnie, ale w ciężkiej zamartwicy z 3 pkt w skali Apgar. Chłopiec będzie niepełnosprawny do końca życia.

Dzisiaj ten szpital ma nowoczesną porodówkę i niedawno nawet reklamował się w stołecznym transporcie publicznym, że teraz tam rodzi się Warszawa.

Lekarzy gubi też rutyna, wiara we własne umiejętności oraz poleganie na innych.

Są oddziały położnicze, na których ordynator nie ma pojęcia o tym, dlaczego dana pacjentka tam leży. I nie mówię tu o placówkach z głębokiej prowincji, a o wiodących krajowych ośrodkach.

Trzeba też wiedzieć, że w mediach liczy się news, a nie każdy ma siły by opowiadać o swojej tragedii przed mikrofonami i obiektywami kamer.

Słysząc o każdym kolejnym przypadku błędu medycznego trzeba pamiętać, że nie każda sprawa jest nagłaśniana.

9 myśli nt. „Czarna seria na porodówkach”

  1. Libetias napisał(a):

    Do tej pory byłem przekonany, że o tego typu błędach zawsze będzie głośno. W końcu w ten sposób cierpią nic nie winne dzieci.

  2. Justyna napisał(a):

    Takie zaniedbania, nie ważne czy w wielkim czy malutkim ośrodku, nigdy nie powinny mieć miejsca. W każdej pracy absolutną podstawą jest skupienie, planowanie i umiejętne radzenie sobie z problemami. Faktycznie, rutyna wielu osób sprawia, że te elementy są pomijane – o ile w zwykłych firmach to skutkuje co najwyżej spadkiem obrotów, tak w jednostkach medycznych jak widać – jest to podstawą dla stworzenia zagrożenia zdrowia lub życia.

  3. Romek napisał(a):

    Faktycznie, coraz częściej słychać o tych nieszczęściach. Masz pełną rację, że najczesciej problemy leżą po stronie organizacji pracy. Swoją droga ja nigdy bym nie chciał, aby to ja musiał nagłaśniać taką sprawę. Tragedia.

  4. Automator napisał(a):

    Rutyna lekarska jest zła to prawda ale też państwo czasami nie daje innej możliwości.

  5. psycholog-warszawa napisał(a):

    Szkoda dzieciątek. Takie akcje powinny być upubliczniane!

  6. Ela napisał(a):

    Póki się nie zmieni sposób prowadzenia, funkcjonowania szpitali w Polsce to o czym tu mowa…. zaniedbania, dyżurowanie lekarzy ponad normę, bałagan…. szkoda tylko tych dzieci.

  7. tomekdomyidachy napisał(a):

    To co dzieje się w naszych szpitalach to jest jakaś masakra. Jak przyjechała znajoma ze stanów w odwiedziny do babci do szpitala to powiedziała że tak sobie wyobraża horror na żywo.

  8. celbuion napisał(a):

    Niezły artykuł
    Polece go ziomalom. Czekam i więcej niusow Pozdrawiam!

  9. Monika napisał(a):

    Się nie dziwię, że niektóre z poszkodowanych się chcą ujawniać złych sytuacji, przez które będą cierpiały do końca życia. Naprawdę bardzo trudno opowiedzieć to rodzinie, a co dopiero mediom (całemu światu).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *