Rodzice nie dostaną 180 tys. za śmierć córki

O t26011383_1775530cbeym w jaki sposób w procesach cywilnych należy szacować wysokość dochodzonego roszczenia  już na tym blogu pisałam. Wystarczy zajrzeć choćby tutaj: Zadośćuczynienie za śmierć osoby bliskiej – jak oszacować jego wysokość?

Kilka dni temu Sąd Apelacyjny w Białymstoku w sprawie o sygnaturze I ACa 16/14 wydał wyrok, którzy karze się zastanowić jak oceniać krzywdę, gdy traci się dziecko.

W tej sprawie Sąd, w wyniku apelacji pozwanego – Towarzystwa Ubezpieczeń obniżył kwotę zadośćuczynienia dla rodziców, którzy stracili w wyniku wypadku drogowego 18-letnią córkę. Sąd I Instancji przyznał każdemu z rodziców po 90.000 zł, Sąd Apelacyjny obniżył kwotę do 60.000 zł dla każdego z rodziców.

Na żądanie powodów ubezpieczyciel wypłacił im po 10.000 zł dlatego powodowie zdecydowali się na wniesienie pozwu.

 Sąd Okręgowy ustalił, że: Na podstawie opinii biegłego psychologa Sąd przyjął, że po wypadku córki stwierdzano u powodów zaburzenia emocjonalne, depresję i dolegliwości wymagające leczenia ograniczające aktywność życiową. Przypisywano od kwietnia 2006r. leki uspokajające w związku z depresją, migrenami, nerwicą powódce, powodowi – od stycznia 2007r. Śmierć M. spowodowała pogorszenie ich aktywności życiowej. Zostali ogarnięci poczuciem beznadziejności, skupili się na negatywnych aspektach napływających informacji, zamknęli się w sobie, ich chęć do życia uległa osłabieniu, stali się przygnębieni, pesymistyczni. Do dnia dzisiejszego powódka nie miała siły rozpakować tornistra z książkami szkolnymi zmarłej, przechowuje telefon komórkowy z ostatnim kierowanym do niej nagraniem córki. Ból duszy powodów doprowadził do powstania i nasilenia chorób somatycznych, tj. chorób układu krążenia, kręgosłupa, lęku, obniżenia nastroju, nadwrażliwości na ból, co wymaga leczenia kardiologicznego i neurologicznego. Obserwuje się u nich zmęczenie, wyczerpanie, drażliwość. Długotrwałe uczucie cierpienia i negatywne przeżycia wpłynęły negatywnie na ich sprawność życiową. Obecnie wymagają stałego leczenia medycznego, poradnictwa psychologicznego i wsparcia osób bliskich. Przeżycia z przeszłości odgrywają znaczącą rolą, rocznice, daty, święta, a nawet spotkanie kogoś, kto przypomina im córkę, którą stracili, to wydarzenia uruchamiające mechanizm poczucia żalu i żałoby. Powódka ciągle odczuwa smutek i przygnębienie, jest wrogo nastawiona do otaczającej rzeczywistości, noszony nadal jej czarny strój sugeruje ciągłą żałobę, stratę i ból skrywa pod maską wściekłości.

Przywołując ponownie wnioski opinii biegłego psychologa wskazał, że w wyniku śmierci córki powodowie doznali silnego wstrząsu psychicznego. Reakcja żałoby trwała przez okres kilku lat i w znacznej części utrzymuje się do dzisiaj. Powodowie skupieni na śmierci najmłodszego dziecka nie potrafili pielęgnować więzi z pozostałymi dziećmi, które z poczuciem żalu oddaliły się emocjonalnie i ostatecznie zamieszkały za granicą. Przedwczesna śmierć dziecka naruszyła więc dobro osobiste powodów, jakim jest więź rodzinna, dająca możliwość funkcjonowania w pełnej rodzinie i radości z obcowania z bliskimi. Skutki wypadku są tym bardziej odczuwalne, że M. M. (1) do dnia śmierci przebywała z rodzicami (nie licząc dni nauki szkolnej w pobliskim A.), pozostawała z nimi w szczególnie bliskich relacjach, a nadto zamierzała po ukończeniu studiów rolniczych przejąć od powodów rodzinne gospodarstwo rolne i z nimi zamieszkać będąc im podporą na starość. Okoliczności powyższe świadczyły, że krzywda powodów jest bardzo duża i wymaga stosownej kompensaty. Rozmiar roszczeń zgłoszonych w pozwie ocenił jako uzasadniony, przy czym uwzględnił wypłacone na rzecz powodów kwoty po 10.000,- zł. Wskazał, że rolą zadośćuczynienia jest złagodzenie skutków negatywnych doznań wynikających z naruszenia dóbr osobistych. Przy określeniu wysokości zadośćuczynienia uwzględnił nieodwracalny rozmiar krzywdy. Oboje powodowie do chwili obecnej, to jest po upływie 7 lat od zdarzenia, nadal bardzo przeżywają śmierć córki, nie są w stanie o tym mówić, płaczą i rozpaczają. W tych okolicznościach przyjął że odpowiednim zadośćuczynieniem są kwoty po 100.000,- zł, co po odliczeniu wypłaconych kwot skutkowało uwzględnieniem powództwa o zadośćuczynienie w całości.

Sąd Apelacyjny przychylił się do argumentacji strony pozwanej, że przyznane zadośćuczynienia są nadmierne.

W orzecznictwie i doktrynie prawa, przy braku wskazania przez ustawodawcę szczegółowych kryteriów ustalania wysokości zadośćuczynienia, przyjmuje się, że ma to wpływ przede wszystkim rodzaj naruszonego dobra osobistego. Nie jest przy tym kwestionowane, że dobrem osobistym stojącym najwyżej w hierarchii jest życie i zdrowie ludzkie.

Sąd doszedł do przekonania, że zasądzone pierwotnie kwoty są w wysokości, jakie otrzymują ludzie bezpośrednio poszkodowani, którzy doznali ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, których stan nie rokuje poprawy na przyszłość.

Jestem ciekawa jakimi zasadami doświadczenia życiowego kierował się Sąd Apelacyjny w Białymstoku wydając takie orzeczenie i mając takie opinie biegłych w aktach.

Nie da się przecież porównywać śmierci dziecka, które właśnie wkraczało w dorosłość i miało całe życie przed sobą, z cierpieniem związanym z fatalnym zdrowiem duszy i ciała będącym wynikiem wypadku czy np. błędu medycznego. W przypadku ciężkiego uszczerbku na zdrowiu i trwałego kalectwa sądy często przyznają dużo wyższe kwoty zadośćuczynienia, liczone w setkach tysięcy (nie w dzesiątkach).

 Ubezpieczyciel, który wpierw wypłacił po 10 tys zł (sic!) może czuć się usatysfakcjonowany. Penie teraz przy każdej kolejnej apelacji będzie stosował podobną argumentację. Pytanie tylko czy sady  podzielą to zdanie…

Chcesz otrzymywać więcej informacji związanych z prawami pacjenta? Zapisz się do newslettera.

12 myśli nt. „Rodzice nie dostaną 180 tys. za śmierć córki”

  1. Arkadiusz napisał(a):

    Witam Pani Katarzyno,

    Z uwagą przeczytałem Pani wpis.
    Od jakiegoś dłuższego czasu interesuję się podobną tematyką. Ma to związek nie tylko z prowadzonymi przeze mnie postępowaniami w Kancelarii, ale niestety również z podobną sytuacją, jaka spotkała mnie i moją żonę (głownie ją) w rodzinie. Śmierć w wypadku z winy innego kierowcy. Ten proces przede mną.

    Analizując od dłuższego czasu orzecznictwo w tej dziedzinie, stwierdzam, że pojawia się niepokojąca tendencja sądów apelacyjnych do obniżania zadośćuczynień. Zasadniczo sądy okręgowe trzymają poziom. W sprawie o której Pani pisze, 90.000 zł to odpowiednie zadośćuczynienie, które utrzymuje się w górnych średnich granicach zadośćuczynień na dzień dzisiejszy przy śmierci młodej osoby. W sytuacji śmierci dzieci, kwoty – tak zauważyłem – są odrobinę wyższe, 100-120 tyś.

    Przyznanie 60.000 zł przez SA jest żenująco niskie i w okolicznościach sprawy skandaliczne oraz krzywdzące. Pozostaje jedynie skarga kasacyjna.

    W mojej ocenie, obniżanie przez SA zadośćuczynień spowodowane jest faktem, że Ci sędziowie nie pracują na żywym materiale. Zasada bezpośredniości jest iluzoryczna, a rozstrzygnięcie opiera się na analizie dokumentów, które jak wiemy są bez duszy i emocjo. Papier wszak wszystko przyjmie i niczego nie odda.

    Serdeczności !

    1. Katarzyna Przyborowska napisał(a):

      @Arkadiusz – to prawda, że sądy apelacyjne “nie czują” tak sprawy, jak sąd okręgowy, który wydawał wyrok słuchając świadków i stron, przesłuchując biegłych…

  2. Ecocomfort napisał(a):

    W tym wszystkim najgorsze jest cierpienie tych rodziców którzy nie dość ze stracili dziecko czasami to jedyne to muszą znosić to co dostarcza nam sąd i nasze prawo.To zaczyna już być naprawdę upokarzające.

    1. Katarzyna Przyborowska napisał(a):

      @Ecocomfort – zgadzam się. Podejrzewam, że wyrok sądu apelacyjnego był dla nich szokiem.
      Mam nadzieję jednak, że sądy nie pójdą w tym kierunku.

  3. kalinas napisał(a):

    lekkarze coraz częściej popełniają błędy tragiczne w skutkach, każdy może się pomylić, ale przecież to zawód o szczególnym stopniu odpowiedzialności

    1. Katarzyna Przyborowska napisał(a):

      @kalinas – tu akurat nie chodzi o żaden błąd lekarza, a o sąd, który chyba nie bardzo wie, co to jest cierpienie po stracie dziecka.

  4. Automator napisał(a):

    Ciężko uwierzyć, że można tak traktować ludzi nie myśląc o tym jaką wielką mają stratę. Pewnie, gdyby im się to trafiło to jeszcze publiczne zbiórki pieniędzy byłyby organizowane, nie licząc wysokiego odszkodowania (np. na lekarza przez załamanie psychiczne)

  5. Tomasz napisał(a):

    To jest aż niemożliwe. Co to się dzieje w tym kraju. Ciężko sobie wyobrazić taki stan rzeczy ;(

  6. rafał napisał(a):

    W normalnym kraju z normalnym rządem były by normalne ustawy a tak?…to mamy jak widać podobnych przypadków jest znacznie więcej co chwila słychać o podobnych przypadkach czyli o oporności w wypłaceniu odszkodowania i to przez kogo? przez ZUS!

  7. Hubert napisał(a):

    Dzień dobry Państwu, tak się składa, że reprezentowałem powodów w omawianej sprawie, stąd byłem zainteresowany wydźwiękiem tego wyroku SA i trafiłem na Wasze rozważania. Oczywiście również jestem zdania, że wyrok jest skandaliczny. Niestety Sąd Apelacyjny w Białymstoku przyjął jakiś czas temu maksymalną “stawkę” w tego typu sprawach- właśnie 60.000. Jeżeli opinie nie są tak “mocne” jak w tej sprawie, a świadkowie niezbyt wylewni, sądy apelacji białostockiej zasądzają 40-50 tys. Prowadzę takie sprawy w całej wschodniej Polsce i w Warszawie. W innych apelacjach przyjmuje się jako kwotę bazową raczej 100.000 zł. Nierzadko zdarzają się w naszych sprawach wyroki przekraczające 100 tys. Cóż, trudno zrozumieć skąd w Białymstoku ta nieuzasadniona ochrona interesu ubezpieczycieli. Poza tym Sąd ten, gdy nie zmienia wyroku, wskazuje często, że w postepowaniu odwoławczym należy ingerować w uznanie sędziowskie I instancji TYLKO, gdy kwota jest RAŻĄCO wygórowana lub zaniżona. Powiedzieć, że 90.000 zł jako zadośćuczynienie za śmierć dziecka to kwota rażąco wygórowana… Żenujące.

    1. Wojtek napisał(a):

      Szanowny Kolego,
      Białystok, niezależnie od instancji nie przekroczy 100.000 uznając chyba, że zadośćuczynienia służą wzbogaceniu rodzin. W jednej ze spraw, którą miałem możliwość prowadzić w B-stoku o zadośćuczynienie za śmierć dziecka, dodatkową argumentacją by nie zasądzać kwoty wyższej niż …dziesiąt tysięcy (ciut więcej niż w omawianej sprawie), było to, że rodzicie mają jeszcze kilkoro dzieci i ma kto zapewnić im emocjonalne wsparcie.
      Myślenie rodem z komuny – kolektyw jest wszystkim jednostka nikim…
      Koszmar.

  8. Darek napisał(a):

    Proszę zwrócić uwagę na linię orzeczniczą SA w Białymstoku. Sąd ten ma tendencję generalną , nie tylko w sprawach błędów medycznych, do obniżania wysokości odszkodowań

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *