Nowelizacja to niewypał

Na portalu branżowym przeczytałam artykuł pt. Komisyjny niewypał, czyli zdarzenia medyczne raczej przed sądem. Tytuł oczywiście jest mylący, bo w postępowaniu sądowym roszczeń z tytułu zdarzeń medycznych się nie dochodzi (definicję ” zdarzeń”przygotowano wyłącznie na potrzeby procedury przed Komisjami Wojewódzkimi).

Komisje miały odciążyć sądy, pacjenci nadal jednak wolą składać pozwy do sądu, niż wnioski do Komisji.

Główny powód to przede wszystkim zbyt niskie kwoty odszkodowań i zadośćuczynień, jakie mogą otrzymać wnioskujący (wysokość zależy m. in. od stopnia pogorszenia zdrowia, pogorszenia jakości życia, uciążliwości leczenia lub innych krzywd pozostających w związku ze zdarzeniem medycznym).

Dodatkowym ograniczeniem jest data i miejsce zdarzenia – bowiem komisje zajmą się sprawami pacjentów (zdarzeniami), które miały miejsce po 1 stycznia 2012 r. – wyłącznie  w szpitalu.

Przepisy dotyczące zdarzeń medycznych funkcjonują ósmy miesiąc. Jeżeli postępowań przed komisjami nie będzie przybywać będzie to znak, że konieczne są zmiany.

 

4 myśli nt. „Nowelizacja to niewypał”

  1. Anna napisał(a):

    Sądy nie zauważają zmniejszenia liczby pozwów, a komisje twierdzą, ze liczba spraw rośnie. Jeśli to prawda, to znaczyłoby to, że komisje jednak są potrzebne. A prawo zawsze można poprawić, byleby z głową.

  2. smakosz napisał(a):

    Ciekawe podejście do tematu. Zmusza do przemyśleń. Ciekawe, naprawdę ciekawe.

  3. zbych napisał(a):

    Czy Rzecznik Praw Pacjenta jest instytucją potrzebną? Skoro nie składa żadnych wniosków w temacie poprawy wydolności NFZ, a jedynie informuje jakie prawa pacjent posiada, to czy jest konieczne utrzymywanie tak kosztownego urzędu? Wszyscy są zapewniani, że NFZ ma mały budżet i dlatego pacjenci mają problemy ze skorzystaniem z porad specjalistów. Może wspomożenie go środkami po zredukowanym, albo zlikwidowanym biurze dałoby lepsze efekty? Jak z góry można przewidzieć ilu pacjentów skorzysta z porady danego specjalisty? Śmialiśmy się kiedyś, że w związku radzieckim fabryki produkowały zamówioną przez rząd określoną ilość trumien. Jak zmarło więcej osób, pochówku dokonywano w “opakowaniu zastępczym” Teraz my jesteśmy w podobnej sytuacji. Z góry chcemy przewidzieć ilu pacjentów zgłosi się do danego specjalisty. Dobrze że NFZ nie gra w LOTTO, bo ciągle by przegrywało, jak też cały czas przegrywa. Może warto zmienić te działania. Pomysłów wiele, kto się odważy podać swój, by poprawić byt chorych w Wolnej Polsce? Nie karajmy poniżeniem tych, którzy oddali tyle lat pracy dla naszych pokoleń. Czas zmienić życie na lepsze.

Dodaj komentarz