Proces karny – śmierć dziecka na toruńskiej porodówce

W lokalnym wydaniu Gazety dziennikarz opisał przypadek śmierci (martwego urodzenia) noworodka w toruńskiej porodówce. O podobnych sprawach możemy przeczytać w prasie coraz częściej. O wielu sprawach media nie piszą ( ja sama nie namawiam swoich klientów na kontakt z mediami), a nawet najlepszym lecznicom ogólnie wychwalanym przez pacjentów zdarzają się procesy o błędy medyczne.

W tej sprawie biegli powołani na wniosek prokuratury stwierdzili, iż doszło do poważnych zaniedbań w opiece nad pacjentką – do błędu medycznego.

Feralnego dnia na porodówce dyżurowało trzech lekarzy – prokuratura zdecydowała się oskarżyć tylko jednego z nich. Proces dopiero ruszy.

Czy zatem dobrze, że sprawę zgłoszono do prokuratury? Może lepszy byłby proces cywilny?

I tak, i nie.

W niniejszej sprawie prokuratura postanowiła oskarżyć jednego z trzech lekarzy. Podejrzewam, że przyczyniła się do tego w głównej mierze opinia biegłych wskazująca na szereg zaniedbań. Gdyby nie była jednoznaczna to pewnie byłoby różnie (często, gdy biegli nie są w stanie jednoznacznie odpowiedzieć czy miało miejsce zagrożenie życia lub zdrowia pacjenta prokurator dzień po otrzymaniu opinii pisze postanowienie o umorzeniu. Niestety).

Nie wiadomo jaki będzie wynik procesu, zwłaszcza przy przewidywalnej linii obrony oskarżonego lekarza (przecież było nas trzech…).

Jeżeli zapadnie wyrok korzystny dla pokrzywdzonej będzie miała dosyć prostą drogę do uzyskania zadośćuczynienia w procesie cywilnym – sąd będzie związany wyrokiem sądu karnego i zostanie mu miarkowanie wysokości tego zadośćuczynienia.

Warto też pamiętać, że za opinie sporządzane z wniosku prokuratury pokrzywdzony (strona) nic nie płaci. W postępowaniu cywilnym ostatecznie koszty takich opinii pokrywa strona przegrywająca proces.

O całej sprawie można przeczytać TUTAJ.

 

3 myśli nt. „Proces karny – śmierć dziecka na toruńskiej porodówce”

  1. krzysiek napisał(a):

    Ja się na takich sprawach nie znam, ale cały czas w naszej, powszechnej świadomości funkcjonuje powiedzenie – rączka, rączkę myje. Nie wiem jak to jest, ale rzadko się zdarza chyba, aby lekarze oskarżali innych, a jeśli tak jest to sprawa musi być pewnie na tyle prosta w ocenie, że nikt nie chce się podkładać. Mogę się mylić i mam taką nadzieję.

  2. Adrian Bysiak napisał(a):

    Bardzo wątpliwe aby ktoś to zrobił celowo – to że każdy będzie się bronił jest oczywiste. Ludzie jednak są dziwni a w ostatnich latach moda na zakładanie spraw wszystkim i o wszystko rośnie w zastraszającym tempie .

  3. Henryk napisał(a):

    4 lata temu byłem w podobnej sytuacji – mieszkając w Anglii urodził mi sie synek jednak jego serduszko biło zbyt szybko i angielscy lekarze zdecydowali się na podłączeni jego do sztucznego serca (ecmo) – szczęście w nieszczęściu, że mieszkaliśmy w pobliżu Glenfield (środkowa Anglia, europejskie centrum ecmo). Po ustabilizowaniu jego stanu, lekarze nas zaskoczyli i nagle podjeli decyzję o powrocie do “zwykłego szpitala”, gdzie mu się pogorszyło i znowu wrócił do Glenfield – według naszej opinii i kilku polskich lekarzy decyzja o powrocie na zwykly oddział była zbyt wczesna i można to traktować jako błąd – syn ma niedowład prawej strony ciała, jednak trudno jednoznacznie stwierdzić, że było to bezpośrednio spowodowane tą decyzją. Ale z drugiej strony to oni uratowali mi syna, więc trudno w zgodzie z sumieniem zgłaszać jakiekolwiek roszczenia…

Dodaj komentarz