Zadośćuczynienie za cierpienie psychiczne małego dziecka

Nie można kategorycznie twierdzić, że dziecko ze względu na wiek odczuwa tylko cierpienia fizyczne. Okoliczność, że nie ma ono jeszcze ukształtowanej psychiki, nie może oznaczać, że nie doznaje również cierpień psychicznych.

To sentencja wyroku Sądu Najwyższego z dnia 24 marca 2011 r. (I CSK 389/10)

Rodzice dziecka domagali się zasądzenia kwoty 1.000.000 zł zadośćuczynienia od szpitala, w którym na świat przyszedł ich syn. Chłopiec w wyniku nieprawidłowości przy porodzie (brak cesarskiego cięcia) doznał licznych powikłań, zmarł po 14 miesiącach.

Sąd Okręgowy  ( I instancja) stwierdził, że dziecko zostało skrzywdzone ponad ludzką miarę. Nie mogło poznać, usłyszeć, zobaczyć i poczuć swoich rodziców, odebrano mu radość dzieciństwa, możliwość poznania świata, doznania miłości rodziców. Podczas życia było ciągle poddawane zabiegom medycznym powodującym cierpienie. Z tych względów Sąd Okręgowy uznał, że kwota 1.000.000 zł, obiektywnie wysoka, jest odpowiednią miarą zadośćuczynienia, a to, że przypadnie ono rodzicom zmarłego dziecka, nie ma znaczenia do oceny jego wysokości.

Sąd Apelacyjny zmniejszył wysokość zadośćuczynienia, bowiem szpital argumentował iż pokrzywdzone dziecko nie odczuwało cierpień psychicznych, a jedynie fizyczne. Zdaniem Sądu, który przychylił się do argumentacji pozwanego  dziecko odczuwało cierpienia fizyczne, nie odczuwało jednak cierpień psychicznych, związanych z odczuciem wyrządzonej mu krzywdy.

Ostatecznie sprawa trafiła do Sądu Najwyższego, który uznał, że:

Nie można tak kategorycznie twierdzić, jak uczynił to Sąd Apelacyjny w niniejszej sprawie, że dziecko ze względu na wiek odczuwało tylko cierpienia fizyczne. Okoliczność, że nie miało ono jeszcze ukształtowanej psychiki, nie może oznaczać, że nie doznawało również cierpień psychicznych. Zresztą nawet przy przyjęciu, że dziecko doznawało jedynie cierpień fizycznych, okoliczność ta nie może tylko z tego powodu prowadzić do obniżenia wysokości zadośćuczynienia, ze względu przede wszystkim na wyjątkowo drastyczne i wstrząsające okoliczności niniejszej sprawy. Zasada umiarkowanej wysokości zadośćuczynienia nie może zaś oznaczać przyzwolenia na lekceważenie takich bezcennych wartości, jak zdrowie czy integralność cielesna, a okoliczności wpływające na określenie tej wysokości, jak i kryteria ich oceny muszą być zawsze rozważane indywidualnie w związku z konkretną osobą poszkodowanego i sytuacją życiową, w której się znalazł . Tym bardziej więc zasada ta nie może oznaczać przyzwolenia na lekceważenie najważniejszej wartości, jaką jest życie człowieka.

Dodatkowo Sąd Najwyższy stwierdził również, że podstawą do obniżenia zadośćuczynienia nie może być okoliczność, że dziecko zmarło, a rodzice wstąpili do procesu jako jego spadkobiercy ustawowi.

Przyjmuje się, że zadośćuczynienie ma na celu naprawienie szkody niemajątkowej, która wyraża się poprzez ból i cierpienie psychiczne oraz fizyczne (krzywda). Przyznana przez sąd kwota powinna pełnić funkcję kompensacyjną, czyli rekompensować poniesioną szkodę niemajątkową.

Ustalenie wysokości zadośćuczynienia zawsze należy do oceny sądu, który powinien brać pod uwagę całokształt okoliczności sprawy, a także specyfikę konkretnego przypadku.

Jedna myśl nt. „Zadośćuczynienie za cierpienie psychiczne małego dziecka”

  1. Ewa napisał(a):

    Spotkałam się z bulwersującym moim zdaniem orzeczeniem – tj uzasadnieniem gdzie sąd stwierdził, iż niespełna roczne dziecko nie cierpi z powodu śmierci bodajże matki. Przecież krzywda będzie odczuwana przez całe życie. Część sędziów również próbuje miarkować w sposób taki, iż dziecko, które taką śmierć czy inne traumatyzujące zdarzenie przeżywa świadomie powinno być inaczej potraktowane podczas określenia kwoty zadośćuczynienia. Na przykładzie: inaczej odczuwa krzywdę (ale bezdyskusyjnie, moim zdaniem, odczuwa) dziecko, które doznaje traumy np związanej ze śmiercią rodzica w chwili, w której nie jest tego zdarzenia świadome – niemowlę, a inaczej dziecko w wieku przedszkolnym / szkolnym, dla ktorego rodzic jest wspomnieniem, a nie tylko wartością abstrakcyjną, postacią znaną z opowieści czy zdjęć. Można argumentować, że bardziej cierpimy po śmierci ukochanej babci, która jest częścią naszego dzieciństwa, a inaczej “tęsknimy” za babcią, która zmarła gdy byliśmy niemowlętami. Nie da się zaprzeczyć, prawda? Ale nadal absolutnie nie zgodziłabym się, że strata rodzica u tak małego dziecka ma wymiar abstrakcyjny miałabym 2 kontrargumenty: 1) dziecko mimo, że nie jest świadome, to skutki zdarzenia mogą być widoczne w sposób obiektywny nawet już bezpośrednio po zdarzeniu – z doświadczenia znam sytuację, w której kilkumesięczne dziecko po śmierci matki wykazało obajwy zahamowana rozwoju psychomotorycznego – przestało gaworzyć – uważam, że nawet bez opinii biegłego można dowodzić związku przyczynowo-skutkowego, argumentować na zasadach doświadczenia życiowego; 2) babcia, o ktorej wspominam w przykładzie to nieadekwatna iosoba do porównania z rodzicem – więź z rodzicami (przede wszystkim biologicznymi) ma charakter niepowtarzalny.
    Z drugiej strony, na korzyść uznania krzywdy “świadomego” dziecka przemawia fakt, iż w jego krzywdzie można wyróżnić jakby dwie składowe: strata osoby bliskiej – utrata perspektyw na przyszłość dotyczących tej więzi oraz pamięć o samym zdarzeniu czyli świadome przeżycie traumy, które wg stanu wiedzy czy reguł doświadczenia życiowego nie istnieje u tak małych dzieci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *