Prawa pacjentów nadal łamane

Niestety to smutna prawda. Do takiego wniosku doszłam po serii publikacji prasowych, rozmów z klientami oraz kolegami i koleżankami zajmującymi się m. in. prawami pacjenta.

Owszem mamy ustawę o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta. Co z tego, gdy większość pracowników służby zdrowia jej nie zna, albo nie zauważa w codziennej praktyce?

Przykład? Proszę bardzo.

art. 9 ust. 2 ustawy

Pacjent, w tym małoletni, który ukończył 16 lat, lub jego ustawowy przedstawiciel mają prawo do uzyskania od lekarza przystępnej informacji o stanie zdrowia pacjenta, rozpoznaniu, proponowanych oraz możliwych metodach diagnostycznych i leczniczych, dających się przewidzieć następstwach ich zastosowania albo zaniechania, wynikach leczenia oraz rokowaniu.

Dla niektórych lekarzy przedstawiciel ustawowy to….. matka, ojciec nie. Przekonał się o tym bohater tego artykułu.

Ta sama ustawa wprowadziła prawo pacjenta do sprzeciwu od orzeczenia lub opinii lekarza, o którym pisałam na tym blogu wielokrotnie.

Przepisy w praktyce są martwe, a cała procedura sprzeciwu nie spełnia swojego zadania.

Jest nieefektywna, trwa za długo i łatwo ją obejść. Wystarczy, że lekarz nie wystawi opinii lub orzeczenia na piśmie. Zatem kobiety, które miałyby prawo do legalnego przerwania ciąży na podstawie art. 4a  ustawy o planowaniu rodziny […]  nie mogą nawet tej procedury uruchomić, gdy lekarz odmawia im zgody na zabieg.

Więcej na ten temat przeczytasz w tym artykule.

Kolejny przykład to standardy okołoporodowe i znieczulenia do porodu. Ostatnio na łamach Rzeczpospolitej ukazał się artykuł, z którego wynika, że lekarze i położne przestrzegają standardów tylko w przypadkach, gdy rodząca pacjentka je zna i się o nie upomni.

Pod wpisem Znieczulenie przy porodzie – płatne czy nie? pojawiają się komentarze Czytelników bloga, z których wynika, że szpitale znalazły sposób na finansowanie ZZO przez rodzące pacjentki.

Do tego dochodzą problemy z wydawaniem dokumentacji medycznej pacjentom – placówki nie wiedzą jak mają postępować w tym zakresie, komu i w jakiej formie mogą dokumenty wydawać.

Podsumowując – mamy przepisy, ale są to przepisy złe i niefunkcjonujące, albo są nagminnie łamane i obchodzone.

 

6 myśli nt. „Prawa pacjentów nadal łamane”

  1. Agnieszka Swaczyna napisał(a):

    Problem chyba polega na tym, że personel medyczny (jak to brzmi!) po prostu nie jest przeszkolony w zakresie prawa. Wiem o czym mówię, bo mam w rodzinie lekarzy i jak przychodzą po poradę to czasami włosy stają dęba. Nieznajomość prawa szkodzi, szkoda tylko, że w tym przypadku – pacjentom.

    1. Katarzyna Przyborowska napisał(a):

      To prawda. Wielu z moich klientów (chodzi o szkolenia) twierdzi nawet, że czytało przepisy, ale nie umie ich zastosować w praktyce. Są też tacy, którzy np. o sprzeciwie pacjenta nie słyszeli nie wiedzą jak dokumentację prowadzić.
      I potem mamy kwiatki w postaci żądania notarialnego pełnomocnictwa do odebrania kopii dokumentacji medycznej.
      Pozdrawiam.

  2. Ewa napisał(a):

    Ostatnio była afera że ojciec nie mógł uzyskać informacji o stanie zdrowia córki, w przychodni twierdzono, że ma do tego prawo tylko matka…
    Niestety nasza służba zdrowia sama wymaga wyleczenia!

    1. Katarzyna Przyborowska napisał(a):

      O tym między innymi piszę w tym artykule.
      Pozdrawiam.

  3. Potrzebne są zmiany systemowe i wbrew pozorom nie powinniśmy zaczynać od podnoszenia świadomości prawnej personelu medycznego, ale od tego, żeby sprawić by pracownicy służby zdrowia mieli czas i siły na to aby robić coś innego poza pracą (a piszę to w momencie kiedy dostałem smsa od znajomego lekarza, że nie jest w stanie iść ze mną dzisiaj na dawno temu zaplanowaną sesję na siłowni, ze względu na to, że “pada z nóg”).

    Z drugiej strony… jakoś o tym, żebym przedstawiał aktualne przelewy składki zdrowotnej to nikt w szpitalu nie zapomina… czyli jednak można czegoś personel medyczny nauczyć 🙂

    1. Katarzyna Przyborowska napisał(a):

      O czasie pracy lekarzy i o tym, że są przemęczeni chyba kiedyś tu na tym blogu napiszę.
      Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *