Plan porodu czyli jak działają standardy porodowe

Od kwietnia, kiedy weszły w życie standardy porodowe miało się wiele zmienić na lepsze. Tymczasem media donoszą, że z przestrzeganiem standardów  nie jest tak dobrze, a część porodówek ma kłopoty z realizacją planów porodu.

Krajowy konsultant w dziedzinie położnictwa i ginekologii podkreśla, że nie dotarły do niego informacje, alby w jakimś regionie standardy nie były przestrzegane.

Wystarczy jednak poszukać lokalnie – niedawno pojawiła się informacja  o złym traktowaniu rodzącej na toruńskiej porodówce. Więcej o tym zdarzeniu można przeczytać w artykule Na porodówce jak w fabryce.

Nadal nierozwiązany został problem znieczulenia na tzw. żądanie pacjentki, choć Ministerstwo Zdrowia podobno powołało już grupę roboczą, która ma zająć się opracowaniem zasad uśmierzania bólu porodowego. Ten temat poruszałam już w kilku wpisach na blogu. Kobiety bez medycznych wskazań do znieczulenia nadal muszą rodzić w bólu………. ale

Ciekawy sposób uśmierzania bólu zastosowano w Opolu – tam rodzącym podaje się… gaz rozweselający 🙂

Jeżeli macie Państwo jakieś spostrzeżenia odnośnie porodu, standardów porodowych czy planów porodu czekam na maile lub Wasze komentarze.

 

 

3 myśli nt. „Plan porodu czyli jak działają standardy porodowe”

  1. Iza napisał(a):

    “Część porodówek ma problem z realizacją planów porodu” głównie dlatego, że wciąż jeszcze nie traktują tego dokumentu poważnie, a jedynie jako “widzimisie”, albo jako podważanie kompetencji lekarza czy położnej. W wielu krajach każda kobieta zgłaszająca się na porodówkę, ma ze sobą plan porodu i to co jest w nim napisane traktuje się bardzo poważnie. Szansą na to, że coś u nas się zmieni, mogą być żądania kobiet, by wyjaśniano im dlaczego odstąpiono od realizacji poszczególnych punktów planu.

  2. Magda napisał(a):

    PUnkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Padło kiedyś takie stwierdzenie, ze zadne zwierze nie oddziela swojego dziecka od siebie po porodzie a tylko człowiek tak robi. Otóż zadne zwierze, nie uśmierza tez bólu porordowego środkami farmakologicznymi które bąź co bądź nie są obojętne dla dziecka. NIe uważam tez, ze pozostawienie dziecka na brzuchu matki przez dwie godziny na sali porodowej jest wspaniałym odkryciem. Najpierw jakies zagorzałe kobiety, które nie były matkami, albo tatusiowie, którzy mineli sie z powołaniem bycia matką wmawiali wszystkim o znerwicowanych dzieciach, ktore nie mają mozliwości przebywania nonstopowego z matka po porordzie. Efektem był system rooming in. I co? I teraz kobiety jaksie im daje dziecko na salę pytaja kiedy zostanie zabrane. I jak to ma być ciagle z nią jak ona musi się wyspać, i głowa boli po znieczuleniu, i ciagle chce jeść. Na 30 pacjentek moze 5 wie co znaczy rooming in i chce być z dzieckiem. Reszta ma to na siłe, bo taki standard. Moze wreszcie dajcie tym kobietom normalnie rodzić jak chcą, mieć to dziecko lub nie mieć przy sobie jak chcą.

Dodaj komentarz