Lekarze i zakaz konkurencji

Niedawno Morfeusz w komentarzu do jednego z moich poprzednich wpisów zapytał mnie:

(…) ciekaw jestem co autorka sądzi o wprowadzaniu przez niektóre szpitale zakazu konkurencji. Ta sprawa elektryzuje ostatnio lekarski swiatek.

Że elektryzuje to pewne. W prasie ukazało się sporo artykułów poświęconych temu tematowi, wystarczy wspomnieć choćby Lekarza na wyłączność Gazety Wyborczej.

Nie mnie oceniać posunięcia dyrektorów placówek, którzy w celu ratowania sytuacji, gdy kontrakty z NFZ sprzed nosa zabrali im ich właśni pracownicy pracujący w placówkach niepublicznych, zaproponowali im podpisanie klauzuli o zakazie konkurencji. Mogę jedynie stwierdzić, że jest to działanie zgodne z prawem, jeżeli tylko umowa (lub klauzula)   nie narusza przepisów kodeksu pracy.

Art. 1011. § 1. W zakresie określonym w odrębnej umowie, pracownik nie może prowadzić działalności konkurencyjnej wobec pracodawcy ani też świadczyć pracy w ramach stosunku pracy lub na innej podstawie na rzecz podmiotu prowadzącego taką działalność (zakaz konkurencji).

Będąc lekarzem, któremu przedstawiono taką umowę do podpisania zastanawiałabym się raczej co może mnie spotkać, gdy takiej umowy nie podpiszę.

Lekarze pracujący w publicznych ZOZ-ach jeżeli odmówią podpisania zakazu konkurencji muszą się bowiem liczyć z wypowiedzeniem im umowy o pracę przez szpital.

Kilka lat temu w sprawie I PK 411/02 Sąd Najwyższy stwierdził, że

Odmowa podpisania przez lekarza zatrudnionego w samodzielnym publicznym zakładzie opieki zdrowotnej umowy o zakazie konkurencji w czasie trwania stosunku pracy (art. 1011 k.p.) może stanowić uzasadnioną przyczynę wypowiedzenia umowy o pracę (art. 45 § 1 k.p.).

Tak więc lekarz, który odmówi podpisania takiej klauzuli musi liczyć się z tym, że może stracić pracę.

Chcesz otrzymywać więcej informacji związanych z prawami pacjenta? Zapisz się do newslettera.

Jeżeli masz jakieś pytania lub potrzebujesz porady napisz do mnie:

6 myśli nt. „Lekarze i zakaz konkurencji”

  1. Morfeusz napisał(a):

    Na naszym oddziale wywiązała się dyskusja w temacie, były nawet konsultacje ze znajomymi prawnikami. Okazało się, że w pewnych przypadkach interpretacje się różnią.
    Chodziło o następujące przypadki:
    1)oprócz pracy w macierzystym szpitalu A, pracuję w szpitalu B, który jest szpitalem specjalistycznym i posiada oddziały, których nie ma szpital A. Oba szpitale nie są więc de facto konkurentami.
    2)kolega prowadzi poradnię leczenia bólu, ma kontrakt z NFZ. Takiej poradni w naszym szpitalu nie ma więc też teoretycznie kolega nie “podkrada” szpitalowi kasy z NFZ.

    1. Katarzyna Przyborowska napisał(a):

      Witaj Morfeuszu 😉
      Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Wszystko będzie zależało od tego, jak klauzula zostanie skonstruowana i czego dokładnie zakazuje (czy praca na wyłączność, czy może u konkurencji za zgodą przełożonych itp.).
      W podanych przez Ciebie przypadkach wygląda na to, że oba miejsca pracy nie powinny być konkurencją dla macierzystego szpitala.
      Pozdrawiam.

  2. Grzegorz Nowak napisał(a):

    Dzięki Kasiu za wpis. Jak rozumiem, analogicznie sprawa wygląda w przypadku ratowników.

    Pytanie, czy taka klauzula o zakazie konkurencji ma prawo bytu tylko w przypadku umowy o pracę, czy w przypadku umowy cywilnoprawnej (kontraktu) również?

    1. Katarzyna Przyborowska napisał(a):

      Sytuacja wygląda podobnie w przypadku każdego pracownika zatrudnionego przez szpital na umowę o pracę. Cytowany wyrok dotyczy lekarki, ale zasada obowiązuje wszystkich pracowników. Jeżeli taką klauzulę będzie chciał podpisać szpital z technikiem radiologiem, to w przypadku odmowy najprawdopodobniej będzie można wypowiedzieć takiemu pracownikowi umowę.
      Klauzula na zasadzie swobody umów może być stosowana w kontraktach.
      Pozdrawiam.

  3. Marek napisał(a):

    Witam
    powyższy temat mnie zaciekawił po wycieczce do Turcji gdzie lekarze mają ustawowy zakaz konkurencji ( celem tego ma być poprawa dostępu do lekarzy w publicznej służbie zdrowia). Pomysł banalnie prosty a posiadający same zalety, no może nie dla lekarzy. Po pierwsze lekarz pracujący na jednym etacie jest w 100% skupiony na tym co robi, a w tym zawodzie to jest chyba ważne. Po drugie ile razy pacjent w trakcie wizyty w publicznej placówce jest kierowany do prywatnej do teko samego lekarza z powodu długich terminów.
    Młody lekarz zaraz po studiach musiał by wybrać publiczną służbę zdrowia bo prywatnie nikt by go nie zatrudnił bez doświadczenia, a ponadto osoby chcące rozwijać się naukowo w zawodzie też nie będą miały wyjścia bo prywaciarza raczej to nie interesuje.
    Uważam że system taki wprowadził by równowagę między publiczną a prywatną służbą zdrowia i może w końcu pacjent był by najwarzniejszy.
    Pozdrawiam

  4. zdrowie napisał(a):

    Cześć! Dobry post, oczekuję następnych artykułów, w szczególności mówiących o sprawach związanych z tematami zdrowotnymi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *