Miarkowanie zadośćuczynienia

Lipiec 19th, 2016

26011383_1775530cbe

Miarkowanie zadośćuczynienia jest jak wróżenie z fusów. Mało kto to potrafi, prawda?

W polskim prawie nie ma żadnych mierników, które jasno pozwalają określić jak wysokie zadośćuczynienie się za ból, cierpienie i doznaną krzywdę się należy. Dlatego wracam do tematu. Poprzednio  o tym, jak szacować zadośćuczynienie wskazywałam w tym wpisie. Warto przeczytać go ponownie 🙂

Prawnik piszący pozew może mieć zatem problem jak ocenić wysokość  zadośćuczynienia, które żąda aby sąd zasądził na rzecz jego klienta. Co więcej musi jeszcze uzasadnić wysokość żądania.

Z pomocą przychodzi choćby śledzenie bieżącego orzecznictwa sądów powszechnych w sprawach, które stanem faktycznym są podobne do tej, w której piszemy właśnie pozew.

W jednej ze spraw, którą niedawno udało mi się z sukcesem (dla Klienta) zakończyć sąd tak uzasadnił przyznaną  powodowi wysokość zadośćuczynienia:

Sąd miał na względzie następujące przesłanki:

a) doznanie przez powoda 20% uszczerbku na zdrowiu,

b) zakres cierpień fizycznych związanych wypadkiem,

c) stosunkowo młody wiek powoda w chwili zdarzenia,

e) dyskomfort w życiu codziennym spowodowany doznanym urazem,

f) wykluczenie z aktywności zawodowej na okres 3 miesięcy.

 Sąd wziął zatem pod uwagę uszczerbek na zdrowiu, cierpienie i dyskomfort, długość pozostawania na zwolnieniu lekarskim a także wiek. W tej sprawie ubezpieczyciel wypłacił tytułem zadośćuczynienia 3.000 zł, w postępowaniu sądowym udało się przekonać sąd do zasądzenia kilkudziesięciu tysięcy więcej.

W przypadku, gdy zadośćuczynienia dochodzi rodzina (po śmierci osoby pokrzywdzonej – w wyniku błędu medycznego, wypadku drogowego) wówczas sąd będzie brał pod uwagę nie tylko stopień pokrewieństwa, ale także to jak bardzo zacieśnione były więzy rodzinne ze zmarłą osobą. To oznaczać może, że sąd przyzna zadośćuczynienie tylko niektórym członkom rodziny.

Tragiczna pomyłka pielęgniarki. Dziecko zmarło

Lipiec 12th, 2016

5092592318_e66d29fe70Media donoszą o tragicznej pomyłce pielęgniarki w jednym z krakowskich szpitali.  Doszło do pomyłki w podaniu leku. Pielęgniarka pomyliła kroplówki i zamiast chlorku sodu podała chlorek potasu trzymiesięcznej dziewczynce. Mimo natychmiastowej reakcji (pomyłkę zauważono) dziecko zmarło. Pielęgniarka w zawodzie pracowała dwa lata, co pozwala sądzić, że była bardzo dobrze wykształcona (studia wyższe). Być może zabrakło doświadczenia, może chodziło o przemęczenie…

To tragedia dla wszystkich – dla rodziców i rodziny, dla pielęgniarki, wreszcie dla szpitala.

Najprawdopodobniej błąd pielęgniarki może być związany z błędem organizacyjnym szpitala, który ponosi odpowiedzialność za tę tragedię na zasadzie ryzyka. Pytanie tylko, czy szpital przyzna się do błędu i wypłaci rodzicom zadośćuczynienie za śmierć dziecka, czy  może media będą donosiły o procesie w tej sprawie, który będzie ciągnąć się latami…

Pamiętacie strajk pielęgniarek w Centrum Zdrowia Dziecka? Strajkujące siostry domagały się m. in. zwiększenia norm zatrudnienia pielęgniarek w placówce. Standardem w naszych szpitalach stała się jedna pielęgniarka opiekująca się 30-tką pacjentów, kobieta w średnim wieku, bowiem przez niskie płace młode pielęgniarki wyjeżdżają z kraju. Wolą pracować tam, gdzie są doceniane, w komfortowych warunkach.

Wykonywanie tego zawodu to wielka odpowiedzialność, a gdy pielęgniarek jest za mało, gdy są zmęczone i przepracowane o pomyłkę bardzo łatwo.

 

Standardy opieki w niepowodzeniach położniczych

Czerwiec 29th, 2016

Niepowodzenia położnicze to temat delikatny, który wreszcie doczekał się uregulowania prawnego. Dotąd różnie bywało z opieką nad pacjentką, która straciła dziecko, lub spodziewa się dziecka chorego.
Najczęstszym błędem było umieszczanie takich kobiet na sali ze zdrowymi ciężarnymi, na salach, gdzie były matki z noworodkami lub zaraz obok porodówki, gdzie takiej kobiecie serwowano wsłuchiwanie się w odgłosy porodu.
Niewiele lepiej było z opieką psychologiczną (psychologa mamy, ale przychodzi w czwartki na 3 godziny, do tego czasu już Panią wypiszemy).

Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 9 listopada 2015 r. w sprawie standardów postępowania medycznego przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych w dziedzinie położnictwa i ginekologii z zakresu okołoporodowej opieki położniczo-ginekologicznej, sprawowanej nad kobietą w okresie ciąży, porodu i połogu, w przypadkach występowania określonych powikłań oraz opieki nad kobietą w sytuacji niepowodzeń położniczych już obowiązuje i każdej pacjentce zależy zagwarantować standard opieki w nim zawarty.

Rozporządzenie opisuje sposób opieki nad ciężarną ze zdiagnozowanym nadciśnieniem, w ciąży bliźniaczej, w przypadku zagrażającego porodu przedwczesnego i porodu przedwczesnego, w przypadku zwiększonego ryzyka niedotlenienia wewnątrzmacicznego płodu, w przypadku krwotoku położniczego oraz w sytuacji niepowodzeń położniczych.

Przyznam szczerze, że jestem bardzo zadowolona z powstania tych standardów, z kilku powodów.

 1. Pierwszy i najważniejszy to ten, że kobiety w ciąży powikłanej mogą czuć się bezpieczniej. Dotychczas obowiązywały wyłącznie standardy dotyczące ciąży fizjologicznej – wystarczyło mieć nadciśnienie i standard postępowania juz nie obowiązywał. Teraz kobieta może sobie dokładnie sprawdzić jak będzie prowadzona jej ciąża.

2. Drugi to  ten, że każdy lekarz ma teraz konkretne wytyczne jakich świadczeń zdrowotnych ma udzielać w konkretnych przypadkach.

3. Standardy będą miały także bezpośrednie przełożenie na sprawy sądowe związane z błędami okołoporodowymi. Podam przykład. Prowadziłam sprawę przeciwko szpitalowi – dziecko urodziło się w ciężkiej zamartwicy. Matka w ciąży miała nadciśnienie tętnicze monitorowane przez lekarza prowadzącego. Szpital bronił się tym, że dziecko urodziło się chore z powodu nadciśnienia matki, która była źle leczona. Na ten temat wypowiadało się 2 biegłych. Byłoby dużo łatwiej, gdyby wówczas standardy obowiązywały.

Czy pozwy o odszkodowania zaleją szpitale? #RZECZoPRAWIE w Rzeczpospolitej

Maj 24th, 2016

Dzisiaj byłam gościem Ewy Usowicz w #RZECZoPRAWIE w redakcji Rzeczpospolitej.

Rozmawiałyśmy o błędach medycznych, o wchodzących niebawem w życie standardach łagodzenia bólu porodowego, o tym czy sprawy sądowe związane z błędami trwają długo i jak się do nich przygotować.

Streszczenie rozmowy jak i nagranie dostępne jest na portalu Rzeczpospolitej. Link poniżej.

Pacjenci coraz częściej procesują się ze szpitalami

Prywatne leczenie po wypadku drogowym sfinansuje ubezpieczyciel sprawcy

Maj 21st, 2016

Poszkodowani w wypadkach drogowych będą mieć teraz dużo łatwiej w procesach przeciwko ubezpieczycielom o zadośćuczynienie i odszkodowanie z tytułu uszczerbku na zdrowiu.

 O co chodzi?

O koszty prywatnego leczenia.

Zawsze, kiedy spotykam się z klientem, który poniósł uszczerbek na zdrowiu w wyniku wypadku, pytam o poniesione  koszty leczenia i dochodzenia do sprawności. W praktyce niemal każda osoba mówi mi, że leczyła się prywatnie z prostego powodu – brak dostępności niezbędnego świadczenia w krótkim okresie czasu. Kolejki do świadczeń finansowanych przez NFZ to zjawisko powszechne. Najczęściej chodzi o długi czas oczekiwania na zabieg, rehabilitację lub wizytę u specjalisty nawet gdy mamy skierowanie “na cito”.

Całe szczęście coraz więcej osób zbiera rachunki za tego typu usługi. Przydają się, bowiem poniesione koszty leczenia można odzyskać!

Jeżeli rachunków/faktur/paragonów nie ma  nic straconego- często można sobie poradzić w inny sposób:

  1. przy płatnościach przelewem/kartą kredytową może wystarczyć potwierdzenie z naszego banku

  2. dowodem może być też dokumentacja medyczna z opisem wizyt wraz z oficjalnym cennikiem placówki

W sądzie zazwyczaj do tej pory napotykaliśmy na mur ze strony ubezpieczyciela, u którego sprawca miał wykupione ubezpieczenie OC.

Zwrot kosztów prywatnego leczenia się nie należy, bo przecież można się leczyć za darmo, w ramach NFZ – to zdanie słychać było na salach sądowych.

Sądy I i II instancji jednak coraz częściej zasądzały koszty prywatnego leczenia jeżeli powód wykazał, że były one niezbędne. Powoływanie się jednak na orzecznictwo sądów rejonowych czy okręgowych nie zawsze przekonywało konkretny skład orzekający. Brakowało uchwały Sądu Najwyższego w tej materii.

I oto jest – w dniu 19 maja 2016 r. Sąd Najwyższy wydał Uchwałę w składzie 7 sędziów (III CZP 63/15)

Świadczenie ubezpieczyciela w ramach umowy obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych obejmuje także uzasadnione i celowe koszty leczenia oraz rehabilitacji poszkodowanego niefinansowane ze środków publicznych (art. 444 § 1 k.c.).

Zatem koszty prywatnych wizyt lekarskich, leczenia, rehabilitacji, dojazdów do przychodni i szpitala będzie można odzyskać, jeżeli sąd uzna je za zasadne. Udowodnienie zasadności (czyli konieczności ich poniesienia) spoczywać będzie na powodzie.

Przyznać trzeba, że ostatnio los poszkodowanych w wypadkach drogowych ulega poprawie. Ubezpieczyciele będą szybko i przejrzyście wydawać decyzje, a teraz dużo łatwiej będzie można odzyskać koszty poniesione na powrót do zdrowia.

Oczywiście nasuwa się pytanie – a co z innymi poszkodowanymi, np. w wyniku tzw. błędów medycznych?

Moim zdaniem Uchwałę  Sądu Najwyższego z 19 maja 2016 r. będzie można stosować w drodze analogii. Teza dotyczy osób poszkodowanych w wypadkach, bowiem SN zajął się sprawą na wniosek Rzecznika Finansowego (dawniej Rzecznika Ubezpieczonych).

Nic nie stoi na przeszkodzie, aby inni poszkodowani również dochodzili również zwrotu kosztów prywatnego leczenia  od podmiotu zobowiązanego do naprawienia szkody (szpitala, przychodni, lekarza).

Nowa Rekomendacja w sprawie Szkód Osobowych – praktyka a działalność Zakładów Ubezpieczeń

Maj 20th, 2016

Szkoda osobowa może przytrafić się każdemu z nas.

Mało kto jednak wie, że Komisja Nadzoru Finansowego przygotowała specjalne rekomendacje dotyczące procesu ustalania i wypłaty zadośćuczynienia z tytułu szkody niemajątkowej z umów ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów. Towarzystwa Ubezpieczeń będą zobowiązane likwidować szkody tego typu zgodnie z rekomendacjami.

Zapraszam zatem już na II edycję warsztatów “Nowa Rekomendacja w sprawie Szkód Osobowych – praktyka, a działalność Zakładów Ubezpieczeń”, która odbędzie się 14 czerwca w Warszawie.

 

Nowe działy w prokuraturach

Maj 19th, 2016

Dzisiaj zapraszam na wpis na moim drugim blogu.

Wpis poświęcony jest zmianom w strukturze prokuratury i powołaniu specjalnych działów, których celem jest prowadzenie postępowań w sprawie błędów medycznych.

Nowe działy w prokuraturach dotyczące błędów medycznych – co to oznacza dla lekarzy?

Moda na prowadzenie ciąży w prywatnym gabinecie lekarskim

Maj 10th, 2016

Pregnancy conceptWiele kobiet decyduje się na prowadzenie ciąży prywatnie, argumentując to lepszą obsługą i większą empatią ze strony lekarza, usg przy każdej wizycie, badaniami i zwolnieniem lekarskim na żądanie.

Często argumentem jest miejsce zatrudnienia lekarza – w szpitalu, w którym chcemy aby na świat przyszedł nasz mały skarb. To też utarty schemat – prywatne wizyty u ordynatora poprawią “standard” pobytu w szpitalu.

To wszystko oczywiście można mieć za darmo, w przychodni mającej podpisany kontrakt z NFZ. Kobiety w ciąży, w okresie porodu i połogu mają bowiem zagwarantowaną pełną opiekę nawet jeżeli nie są ubezpieczone.

Nie mam zamiaru nikogo przekonywać “do państwowej” służby zdrowia bo wybór należy do każdej ciężarnej. Pokażę Wam trzy przykłady, gdy prowadzenie ciąży w gabinecie prywatnym nie było takie “różowe”.

  1. “Jest Pani za stara”. Ciąża po 35 roku życia nie jest obecnie niczym dziwnym. Coraz więcej kobiet decyduje się na dzieci w tym wieku. Prowadzenie takiej ciąży jest jednak w pewnym sensie “droższe” – bo czasami trzeba wykonać badania dodatkowe lub częściej je powtarzać. Przyszła mama powinna też mieć nieograniczony dostęp do badań prenatalnych, choćby testu PAPP-a. Jak się okazuje prywatne ubezpieczenie wcale nie gwarantuje “prywatnego” prowadzenia ciąży, przynajmniej w dużej grupie medycznej, w której klientka miała ubezpieczenie. Lekarz stwierdził, że “u nich” prowadzi się wyłącznie ciąże fizjologiczne, a ciąża kobiety po 35 roku życia taką już nie jest, zatem nie są w stanie zagwwarantować jej opieki… i wypisał skierowanie do przyszpitalnej poradni patologii ciąży.
  2. “Czy jest na sali lekarz”? Klientka prowadziła swoją pierwszą ciążę  w prywatnym gabinecie ordynatora pracującego w szpitalu, który w okolicy wówczas cieszył się dużą renomą. Dla spokoju dwa razy była także na wizycie u zastępcy ordynatora. To miało zagwarantować znieczulenie do porodu i super opiekę ordynatora w jego trakcie. Jak się okazało lekarz prowadzący  ciążę nie rozpoznał makrosomii płodu (podobnie inny lekarz przy przyjęciu pacjentki do porodu), a gdy na sali porodowej pojawił się wreszcie lekarz nr. 3 było już za późno na przeprowadzenie cięcia cesarskiego. Lekarz wykonał niedozwolony manewr Kristellera, czym tak naprawdę uratował dziecko (urodziło się zdrowe). Szkód przy takim porodzie doznała jednak matka. Jak się potem okazało nie wiadomo było, czy w momencie porodu Klientki na oddziale był jego ordynator (nawet sądowi w postępowaniu karnym nie udało się tego ustalić).
  3. “Nie wiem dlaczego nie zleciłam tego badania”. Pacjentka wybrała renomowany gabinet prywatny, każda wizyta sporo kosztowała. Co prawda Pani doktor miała już wysłużony ultrasonograf, ale uspokajała pacjentkę, że jeżeli “coś będzie nie tak” to wyśle ją do swojej koleżanki, która właśnie zakupiła super sprzęt. Pierwsze usg zdaniem Pani doktor wyszło prawidłowo, dopiero przy drugim pojawiły się pewne wątpliwości. Lekarka stwierdziła, że powtórzy badanie za dwa tygodnie. Wówczas okazało się, że są problemy z główką. Diagnozę powtórzyła koleżanka lekarki, już na super sprzęcie i czym prędzej skierowała pacjentkę do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Tam po badaniach wyszło, że matka zaraziła się w ciąży toksoplazmozą! Lekarka prowadząca nie zleciła zrobienia prostego badania w kierunku tej choroby. Pomimo, iż do końca ciąży matka przyjmowała odpowiednie leki, dziecko urodziło się chore z toksoplazmozą wrodzoną, wodogłowiem, zapaleniem siatkówki, problemami ze wzrokiem. Sprawa zakończyła się wyrokiem sądowym korzystnym dla matki i dziecka.

Błędy medyczne są trzecią przyczyną zgonów w USA

Maj 7th, 2016

caduceusPortal Rynek Zdrowia podał wyniki raportu opublikowanego przez specjalistów Johns Hopkins University. Wynika z niego, że najczęstszymi przyczynami śmierci Amerykanów są: choroby serca, nowotwory, zaś na trzecim miejscu uplasowały się… błedy popełniane przez personel medyczny.

Autorzy raportu podają, że rocznie z powodu błędów medycznych umiera w Stanach Zjednoczonych ok. 241 tysięcy osób, a liczba ta jest niedoszacowana. Dzieje się tak, ponieważ  w dokumentacji nie podaje się, że pierwotną przyczyną powikłań, które skończyły się zgonem, był błąd popełniony np. podczas badania diagnostycznego.

Podobnie jest w Polsce – liczba błędów medycznych w ogólności (nie tylko tych, w wyniku których pacjent umiera) jest niedoszacowana i nie ma dostępnych statystyk.

 Stowarzyszenie Pacjentów „Primum non nocere” szacuje, że w Polsce rocznie dochodzi do ok. 20 tysięcy błędów medycznych. To ogromna liczba, a większość pacjentów nie ma nawet pojęcia, że jest ofiarą postępowania personelu medycznego, które było obiektywnie niezgodne ze wskazaniami współczesnej wiedzy medycznej (definicja błędu medycznego).

Na sądowe wokandy i przed wojewódzkie komisje do spraw orzekania o zdarzeniach medycznych trafia jednak coraz więcej spraw.

Tzw. procesy medyczne trwają długo, są skomplikowane i wymagają dużej wiedzy i nakładu pracy. Koszty postępowania (np. opnie biegłych i ekspertyzy) mogą być bardzo duże. Jeżeli więc powód nie jest zwolniony z kosztów sądowych prócz wpisu sądowego musi ponosić również zaliczki na przeprowadzenie swoich dowodów.

Jak grzyby po deszczu wyrastają kancelarie odszkodowawcze, część z nich nazywa się też “medycznymi”. Z założenia mają pomóc pacjentom “wygrać w sądzie”, a za usługę płaci się po wygranym procesie. Kiedy jednak bliżej przyjżymy się sprawom, które takie kancelarie prowadzą odkryjemy, że są to głównie sprawy związane z uszczerbkiem na zdrowiu w wyniku wypadku komunikacyjnego, poślizgnięcia się na chodniku, wypadku przy pracy – czyli “sprawy oczywiste”, w których dochodzi do zawarcia ugody z ubezpieczycielem lub korzystnego wyroku sądu. “Tradycyjne” sprawy z błędem medycznym są dla takich kancelarii nieopłacalne (choćby z perspektywy czasu trwania sprawy i nakładu pracy). Zdecydowanie lepiej jest poszukać prawnika, który rzeczywiście prowadzi sprawy z zakresu błedów medycznych.

Trzeba bowiem wiedzieć, że to głównie na powodzie spoczywa obowiązek udowodnienia zaistniałej szkody (np. rozstrój zdrowia) i związku przyczynowego między szkodą a zawinionym działaniem lekarza. Do tego trzeba dodać, że szpitale często nie chcą się przyznać do popełnionych błedów i wolą długotrwały proces niż ugodę.

 

Deklaracja woli prezydenta Dudy

Styczeń 28th, 2016

Kilka dni temu media obiegła informacja, że prezydent chce po śmierci zostać dawcą organów i wypełnił tzw. deklarację woli.

Wydźwięk gestu jest pozytywny, ale utrwala błędny pogląd, że aby zostać dawcą po śmierci trzeba na to wyrazić zgodę za życia.

Jest bowiem dokładnie odwrotnie.

O tym od kogo można pobrać zgodnie z prawem organy pisałam we wpisie Zgoda na pobranie organów do transplantacji po śmierci.