Jak ratować ofiary nieudanych zabiegów medycyny estetycznej? Newsweek 9/2017

Luty 20th, 2017

Jak ratować ofiary nieudanych zabiegów medycyny estetycznej?Pamiętacie mój wpis nt. błędów medycznych w medycynie estetycznej?

Newsweek 9/2017

Ten temat na warsztat właśnie wzięły Renata Kim i Ewelina Lis z Newsweeka. W najnowszym numerze tygodnika (9/2017) znajdziecie Państwo ciekawy artykuł “Kalafiory zamiast ust”, w którym autorki opisują błędy, do których dochodzi, gdy mamy do czynienia z osobami bez odpowiedniej wiedzy z zakresu medycyny estetycznej.

W artykule kilka słów mojego komentarza:

– Prawda jest taka, że firmę szkoleniową, która będzie organizowała kursy dla kosmetyczek, może dziś założyć każdy. To nie jest licencjonowane – mówi Katarzyna Przyborowska, właścicielka warszawskiej kancelarii Lege Artis, autorka bloga Medyczneprawo.pl. Uważa, że problem bierze się stąd, że medycyna estetyczna nie jest w Polsce w żaden sposób sformalizowana: – Nie ma uregulowań prawnych: co powinna umieć kosmetyczka, co może robić, a czego nie. Więc tak naprawdę każdy może wykonywać ten zawód.

Do jej kancelarii przychodzą osoby oszpecone na skutek nieudanych zabiegów, ale kiedy słyszą, jak trudne jest dochodzenie roszczeń i jak mizerny może być efekt, zwykle rezygnują. – Za zabieg zapłaciły 400-500 zł, wolą machnąć ręką na taką sumę. Decydują się na proces dopiero wtedy, gdy chodzi o coś poważnego, na przykład źle wykonane operacje powiększania piersi. Zresztą prokuratorzy też nie bardzo chcą się tym zajmować. Wszczynają postępowanie, kiedy klient ma poważny uszczerbek na zdrowiu – mówi Przyborowska. – W kodeksie karnym zdefiniowany został on tak: pozbawienie zdolności płodzenia, wzroku, węchu. Zapalenie skóry po wizycie u kosmetyczki to nie jest poważny uszczerbek.

O tym, kto może wstrzykiwać botoks czy kwas hialuronowy możecie Państwo przeczytać tutaj.

Obiecuję, że jeden z kolejnych wpisów na blogu będzie poświęcony dochodzeniom roszczeń z tytułu błędów w medycynie estetycznej.

W czym może Ci pomóc radca prawny?

Luty 18th, 2017

W czym może Ci pomóc radca prawny? To pewnie zależy od jego specjalizacji, która mam nadzieję w moim zawodzie staje się normą.

Ja np. mogę być Twoim pełnomocnikiem w sprawach sądowych związanych z błędem medycznym, mogę Cię reprezentować przed Wojewódzkimi Komisjami ds. Orzekania o Zdarzeniach Medycznych, czy wspierać Cię w procesie karnym, w którym będziesz występował jako tzw. oskarżyciel posiłkowy.

Poniżej zamieszczam krótki spot przygotowany przez OIRP w Toruniu, który pokazuje w czym my – radcowie prawni możemy Ci pomóc.

 

Pacjent nie pyta, lekarza gubi rutyna – wywiad

Luty 6th, 2017

Pacjent nie pyta, lekarza gubi rutynaPacjent nie pyta, lekarza gubi rutyna - wywiad – tak krótko można streścić rozmowę ze mną, która ukazała się w magazynowym wydaniu Nowości (gazeta wydawana w Toruniu, z którym byłam związana przez wiele lat) w piątek 3.02.2017 r.

Pretekstem do rozmowy była śmierć dziewczynki, której zbyt późno udzielono właściwej pomocy. O tej sprawie pisałam w swoim poprzednim poście.

Poniżej treść rozmowy:

Przychodzi do Pani klient lub klientka i mówi: Proszę się zająć tą sprawą. Lekarze popełnili błąd. Jakie to zazwyczaj sytuacje?
Bardzo często w rodzinie jest wielki żal, że pacjentem zaopiekowano się niewłaściwie np. zbyt długo czekał na SORze,  odsyłano go od lekarza do lekarza, wcześniej było pogotowie. Słyszymy o przypadkach, że pacjent jest wypisywany do szpitala​,​ a po tygodniu do niego wraca i umiera. Pojawia  się więc pytanie: Czy przy  tym pierwszym pobycie leczenie było właściwe i czy należało pacjenta ​ze szpitala ​wypisać? Rodzina ma wątpliwości i od razu zarzuca lekarzom błąd, ale trzeba powiedzieć, że nie w każdej sprawie ten błąd ​medyczny ​występuje. Bywa też tak, że pacjent mógł chorować na chorobę, która nie była leczona, była gdzieś przegapiona, a lekarz pierwszego kontaktu nic nie zauważył i nie skierował ​pacjenta choćby ​na badania.
Czy jeśli podejrzewa się, że lekarze popełnili błąd i doszło do śmierci pacjenta, to sekcja zwłok to potwierdzi?
Nie na wszystkie pytania odpowie sekcja zwłok. Sekcja powinna nam odpowiedzieć, na co pacjent zmarł. Może też dać odpowiedź czy były jeszcze jakieś stany chorobotwórcze  wewnątrz ciała​.
W środę taka sekcja została przeprowadzona u 7-letniej Nikoli. Dziewczynka zmarła w szpitalu w Chełmży. Wcześniej była leczona przez kilka dni na tzw. jelitówkę. Przygląda się Pani tej sprawie. Myśli Pani, że ten przypadek można zakwalifikować jako błąd medyczny?
 Nie znam wszystkich szczegółów tej sprawy​, nie widziałam dokumentacji medycznej​, ale wydaje mi się, że tu problemem może być błąd diagnostyczny lub terapeutyczny. Pojawia się np. pytanie, czy gdyby dziewczynka zażyła lek przepisany od lekarza na pogotowiu, to  dziś by żyła? Rodzice zasugerowali się opinią pierwszego lekarza.  Biegli będą mieli ciężki orzech do zgryzienia.
Dziecko podczas tej pierwszej wizyty nie miało robionych żadnych badań. Pani doktor od razu przepisała leki. Lekarzy gubi rutyna?
To jedna rzecz, ale warto powiedzieć o przepracowaniu. To kwestia przemęczenia, tego, że  lekarze nie mają zapewnionych 11 godzin​ ciągłego​odpoczynku.  Lekarzy​, a szerzej – personelu medycznego​też brakuje. W tym momencie o błąd, czy zaniedbanie jest łatwo. Prawnicy zajmujący się sprawami medycznymi​ nie są lekarzami, nie mają wiedzy medycznej, ale zajmując się takim sprawami powoli ją nabywają. Jeśli pacjent nie miał ​zrobionych np.​podstawowych badań to już można mówić o jakimś ​zaniechaniu.
Kilka dni temu pisaliśmy o sprawie chłopca, którego rodzice walczą o odszkodowanie, ponieważ w dzieciństwie stracił jądro. Lekarka nie zleciła usg. To jest powód, dla którego warto walczyć?
Jak najbardziej. Jeżeli standard postępowania mówi, że należy zrobić usg, a tego usg nie było, to jest to błąd w sztuce. Gdyby usg  było zrobione ,a  wynik byłby niejednoznaczny, to być może chłopiec nie straciłby tego jądra. Problem jest, bo chodzi o płodność.
Dlaczego lekarze nie zalecają podstawowych badań? Z drugiej strony, dlaczego pacjenci sami ich nie egzekwują? Jesteśmy za mało wyedukowani?
Może nie za mało wyedukowani. Jeśli  pacjent  albo jego rodzina  są ​dociekliwi, to są gorzej traktowani w szpitalu.  W Polsce wielu lekarzy ma podejście, że to  oni wiedzą najlepiej i są osobami decydującymi. Pacjent  ma się nie wtrącać i przyjmować wszystkie zalecenia. Nie ma u nas bezpośredniej komunikacji lekarz – pacjent. Co więcej, jeśli lekarz udziela informacji to odbywa się to na zasadzie: Zrobimy to, trzeba podać to.  Nie ma pokazanych alternatyw, że można zrobić takie badanie, czy skierować pacjenta do innego szpitala. Nie każdy lekarz tak postępuje, ale  z czegoś te błędy, czy zaniechania wynikają.
Jakie sprawy związane z kwestiami medycznymi Pani prowadziła?
Jakiś czas temu wygrałam sprawę przeciwko szpitalowi niedaleko Torunia.  Chodziło o kwestie okołoporodowe i złe potraktowanie pacjentki. Ginekolog nie dopełnił swoich obowiązków i został skazany. Już tam nie pracuje.  Teraz mam np.​ sprawę​ związaną z powikłaniami po bardzo prostej operacji zaćmy, ​jest coraz więcej spraw związanych​ z medycyną estetyczną, co więcej z ginekologią estetyczną. Najwięcej jest takich spraw, ​gdzie pacjent teoretycznie zdrowy wchodzi do szpitala, a po tygodniu, czy dwóch umiera.
To trudne sprawy?
Tak, ponieważ często takie sprawy długo trwają i wywołują potężne emocje u osób na sali sądowej, które muszą wrócić do traumatycznych przeżyć.  Słuchanie lekarzy, którzy bardzo często nie poczuwają się do winy i nie powiedzą zwykłego słowa przepraszam, sprawia, że burzy się krew w żyłach.

 

W Chełmży zmarło dziecko. Kto zawinił?

Styczeń 31st, 2017

zmarło dzieckoWczoraj media obiegła wiadomość o ogromnej tragedii – w szpitalu w Chełmży zmarło dziecko, która prawdopodobnie chorowało na jelitówkę. Przez kilka dni lekarze badający dziewczynkę przepisywali leki i odsyłali je do domu.

Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że winnym jest szpital (jakiś czas temu prowadziłam sprawę, w której lekarz tego szpitala został prawomocnie skazany za błąd medyczny, a poszkodowanej pacjentce sąd cywilny zasądził całe żądane przez nas roszczenie), ale sprawa nie jest taka oczywista. Dziecko wpierw przez kilka dni trafiało do pediatry w ośrodku zdrowia, rodzice byli także na pogotowiu.

W takiej sprawie najważniejsze jest szybkie zabezpieczenie dowodów – sekcja zwłok zlecona przez prokuratora, zabezpieczenie dokumentacji medycznej dziecka ze wszystkich placówek, w których ostatnimi dniami była leczona, zabezpieczenie wyników badań (jeżeli są), monitoringu w placówkach, umiejętne przesłuchanie personelu medycznego….To na tym zebranym materiale będą pracować biegli, którzy będą musieli rozwikłać przyczynę śmierci dziewczynki, oraz to, czy nie popełniono błędu terapeutycznego czy diagnostycznego, a jeżeli tak, to kto jest temu winny.

Jest jeszcze jeden aspekt tej sprawy. Została jeszcze cierpiąca rodzina. Strata dziecka to często ciężar nie do udźwignięcia bez profesjonalnego wsparcia psychologicznego.

 

Spotkanie konsultacyjne w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich

Styczeń 30th, 2017

Dostałam zaproszenie od Rzecznika Praw Obywatelskich na spotkanie konsultacyjne w sprawie problemów, z jakimi borykamy się my – pacjenci.

Przyznam, że bardzo popieram takie inicjatywy i chętnie pójdę na konsultacje.

Co prawda zaproszenie wysłano na stary adres kancelarii (nowy to Warszawa, Barska 5/42), ale najważniejsze, że dotarło 🙂

Gdybyście mięli jako pacjenci tematy, które warto poruszyć na takim spotkaniu – piszcie w komentarzach.

spotkanie konsultacyjne w biurze RPO

7 powodów dla których Wojewódzkie Komisje ds. Zdarzeń Medycznych są nieefektywne

Styczeń 9th, 2017

Wojewódzkie Komisje do Spraw Orzekania o Zdarzeniach Medycznych funkcjonują już 4 lata. Miały odciążyć sądy i usprawnić przyznawanie rekompensat poszkodowanym wskutek zdarzeń medycznych pacjentom.

W praktyce Komisje okazały się mało skuteczne i wymagają dużej reformy, jeżeli system ten ma działać prawidłowo.

Mając doświadczenie w prowadzeniu spraw przed kilkoma Komisjami śmiało mogę powiedzieć, że czasami po prostu nie warto kierować tam roszczeń, bo jest to zwyczajnie nieopłacalne. Oto 7 moim zdaniem najważniejszych powodów:

  1. Wojewódzkie Komisje ds. Orzekania o Zdarzeniach Medycznych nie mają narzędzi do sprawnego prowadzenia postępowań, a jeżeli je mają, to z nich nie korzystają. Przykład 1: W jednej ze spraw na opinię biegłego czekaliśmy 14 miesięcy, Komisja nie miała żadnego narzędzia dyscyplinującego pana biegłego; całość postępowania trwała 2,5 roku. Przykład 2. Komisje mogą przeprowadzać postępowanie wyjaśniające w podmiocie leczniczym prowadzącym szpital oraz dokonywać wizytacji pomieszczeń i urządzeń szpitala. W praktyce jeszcze nigdy nie spotkałam się ze sprawą, w której Komisja dokonałaby wizytacji szpitala lub prowadziła w nim postępowanie wyjaśniające. Przykład 3. W lipcu 2016 roku Komisja wydała orzeczenie w sprawie mojej Klientki. Na uzasadnienie czekaliśmy prawie 5 miesięcy (przyszło w grudniu 2016 r.).
  2. Warunki prac Wojewódzkich Komisji – bardzo często problemem jest zgranie grafików członków Komisji z wolną salą (często Komisja ma tylko jedną salę do prowadzenia postępowań). Zdarza się, że posiedzenia odbywają się bardzo późno, poza godzinami pracy Urzędów Wojewódzkich. Mankamentem są także warunki, w jakich strony oczekują na swoje posiedzenie na korytarzach urzędów. Normą jest brak krzeseł czy ławki na której można usiąść (a wnioskodawcami nierzadko są osoby chore) i poczekać. Ale za to można sobie pooglądać piękne sufity 😉
  3. Jeżeli zdarzenie medyczne miało miejsce poza szpitalem – np. w przychodni przyszpitalnej Komisja sprawą się nie zajmie.
  4. Komisje nie mają kompetencji, by badać czy doszło do naruszenia podstawowych praw pacjenta. Nawet jeżeli w naszej sprawie szpital złamał te prawa (jak choćby prawo do informacji) Komisja nie może uznać tego za zdarzenie medyczne, co zamyka możliwość żądania zadośćuczynienia z tego tytułu przed Komisją.
  5. Brak koncentracji materiału dowodowego i wyznaczanie niepotrzebnych posiedzeń. Zdarza się, że Komisje zamiast wezwać kilku świadków na posiedzenie wzywają jednego i dopiero po przesłuchaniu tego jednego decydują, czy przesłuchiwać kolejnych, co wiąże się z wyznaczeniem kolejnego posiedzenia i przedłużeniem postępowania. Wnioskodawcy nikt nie zwraca kosztów dojazdu, nawet w przypadku orzeczenia pozytywnego. Inny aspekt tego problemu to fakt, że Komisje często oddalają ważne wnioski dowodowe (np. o dowód z opinii biegłego), co w praktyce powoduje przeciągnięcie postępowania i rozstrzyganie przez Komisję w zmienionym składzie.
  6. Nierówność stron. Pacjent – wnioskodawca bez pomocy profesjonalnego pełnomocnika specjalizującego się w prawie medycznym czuje się na Komisji często niczym petent. Nie wie kiedy zabrać głos, jakie wnioski dowodowe może składać, a pytań do świadka-lekarza zazwyczaj nie ma, bo nie wie jakie ma zadać.
  7. Żenujące propozycje rekompensaty ze strony szpitali. Często moi Klienci narzekają na ten aspekt, że to  obiektywna Komisja powinna wyznaczać wysokość zadośćuczynienia/odszkodowania – wnioskodawcy częściej by je przyjmowali. Wówczas Komisje przestałyby być swoistym przedsądem i  w miarę tanim sposobem na zdobycie dowodów.

 

Chory rok 2016

Grudzień 30th, 2016

Chory rok 2016

Koniec roku to zwykle czas podsumowań. Ja postanowiłam podsumować ten odchodzący 2016 rok z perspektywy pacjentki.

Gdybym miała to zrobić jednym zdaniem to brzmiałoby ono tak:

To był bardzo zły rok dla kobiet.

Odnoszę przykre wrażenie, że Minister Radziwiłł jak i rządzący kobiet nie lubią i chcą je sprowadzić do roli przedmiotu w procedurach medycznych ich dotyczących.

Dzieje się źle, a może być jeszcze gorzej. Kobiety-pacjentki tracą kolejne prawa, w tym te, których zazdrościły nam inne cywilizowane kraje.

Co zlikwidowano, co wprowadzono

  1. Zlikwidowano program “Leczenie Niepłodności Metodą Zapłodnienia Pozaustrojowego”, który działał w latach 2013-2016, czyli finansowanie in vitro z budżetu państwa. Program zastąpiono innym – nazwanym “Programem Kompleksowej Ochrony Zdrowia Prokreacyjnego w Polsce w latach 2016-2020”, który podobno wystartował we wrześniu tego roku. Zgodnie z założeniami w pierwszym roku  programu powinny zostać wyłonione ośrodki referencyjne (minimum 16), kolejny rok to szkolenia personelu. Pierwsze pary mają rozpocząć diagnostykę mającą na celu zidentyfikowanie problemu niepłodności  w drugiej połowie 2017 r.
  2. Odwołano Krystynę Kozłowską z funkcji Rzecznika Praw Pacjenta. Nigdy nie byłam skora do wychwalania działań Pani Rzecznik, ale jedno trzeba jej oddać – dbała o realizację praw reprodukcyjnych kobiet. Dzięki jej interwencjom udawało się wyegzekwować prawo do rzetelnej diagnostyki, informacji a także legalnego przerwania ciąży.
  3. O mały włos a mielibyśmy jedną z najbardziej restrykcyjnych ustaw dotyczących przerwania ciąży. Leczenie prenatalne w naszym kraju mogłoby przestać istnieć, choć jest jedno z najlepszych na świecie (więzienie dla lekarza, gdyby w wyniku diagnostyki czy zabiegu płód obumarł). PIS wystraszył się jednak skali protestu kobiet (#czarnyprotest)
  4. Ustawa o wsparciu kobiet w ciąży i rodzin “Za życiem”, która wejdzie w życie z dniem 1 stycznia 2017 r. Ustawa oferuje rodzinie, w której urodzi się nieuleczalnie chore dziecko ( zdiagnozowano ciężkie uszkodzenie płodu) jednorazową zapomogę w kwocie 4.000 zł (18 zł miesięcznie przez 18 lat życia dziecka). Projekt ma być początkiem kompleksowego programu wsparcia, który został ogłoszony 20 grudnia 2016 r. Zgodnie z ustawą wsparcie dla kobiet ma przewidywać diagnostykę prenatalną (która jest obecnie i tak dostępna dla wszystkich ciężarnych, u których podczas badań wykryto nieprawidłowości u płodu) czy zapewnienie porodu w szpitalu o III stopniu referencyjności. UWAGA: w przypadku urodzenia martwego dziecka matce nie należy się zapomoga.
  5. Likwidacja po cichu standardów medycznych uzasadniona tym, że to lekarz ma decydować o tym jak świadczenie medyczne ma wyglądać. Więcej na ten temat przeczytasz w moim wpisie Koniec rodzenia po ludzku?
  6. Na razie w formie pilotażu wprowadzono program opieki koordynowanej nad kobietą w ciąży fizjologicznej, zwany popularnie KOC, który wg. mnie jest zawoalowaną formą powrotu do rejonizacji w przypadku świadczeń udzielanych ciężarnym. O tym programie niebawem szerzej na blogu.

Koniec rodzenia po ludzku?

Grudzień 28th, 2016

Niedawno na jaw wyszły wprowadzone przez parlament, a zainicjowane przez Ministerstwo Zdrowia (na wniosek Naczelnej Rady Lekarskiej) “niewinnie brzmiące” zmiany w ustawie o działalności leczniczej, które głównie dotyczą pacjentek w ciąży i w trakcie porodu.

Literalna zmiana

Zgodnie z brzmieniem znowelizowanego przepisu art. 22 ust. 5 Ustawy o działalności leczniczej Minister Zdrowia nie będzie już określał standardów postępowania medycznego (obecnie mamy 4 takie standardy, w tym 3 określające standardy dotyczące prowadzenia ciąży), a jedynie „standardy organizacyjne opieki zdrowotnej”.

W ustawie pozostawiono fakultatywne upoważnienie dla Ministra Zdrowia do wydania w drodze obwieszczenia  standardy postępowania medycznego opracowane przez towarzystwa naukowe np. przez Polskie Towarzystwo Ginekologiczne, jednak te zmiany są dopiero w fazie projektu. Obwieszczenie nie jest jednak prawem powszechnie obowiązującym.

Co to oznacza?

Zgodnie z nową ustawą standardy opieki okołoporodowej nie będą już miały rangi rozporządzenia. Przestrzeganie standardów będzie zależało od decyzji lekarza ordynatora i lekarzy z oddziału, a rodząca kobieta nie będzie się już mogła powołać  wprost na przepisy.

W praktyce to lekarz, a nie rodząca będzie decydował jak będzie wyglądał poród, czy będzie zapewniony ciągły kontakt z noworodkiem, czy kobieta podczas porodu będzie mogła przybierać wygodne dla niej pozycje, jeść czy pić.

Dotychczasowe regulacje gwarantują kobietom podstawowe prawa podczas porodu. Postępowanie medyczne pozwala kobiecie wybrać położną, zapewnia jej intymne warunki, opiekę psychologiczną, daje prawo do picia wody podczas porodu, dopuszcza możliwość doboru pozycji rodzenia, np. kucając, pierwszy kontakt z dzieckiem  trwający minimum dwie godziny czy wsparcie w laktacji.

Przepisy rozporządzenia określające medyczne standardy opieki okołoporodowej w ciąży fizjologicznej oraz z powikłaniami, a także standardy postępowania w łagodzeniu bólu porodowego przestaną obowiązywać najpóźniej z końcem 2018 r.

Standardy opieki okołoporodowej nie są zagrożone – uspokaja Ministerstwo i informuje że zmiana ta została wprowadzona w wyniku propozycji zgłoszonej w ramach uzgodnień, konsultacji publicznych i opiniowania projektu ustawy o zmianie ustawy o działalności leczniczej oraz niektórych innych ustaw”.

Lekarze przeciwko zapisowi ustawy

Ministerstwo powiadamia, że Naczelna Rada Lekarska postulowała wykreślenie upoważnienia ustawowego do określania jakichkolwiek standardów, podnosząc że stanowi ono „jaskrawe i nieuprawnione wkroczenie władzy ustawodawczej i administracyjnej w autonomiczny obszar nauki i wiedzy”. Co ciekawe większość środowiska lekarzy ginekologów, położników i neonatologów jest zdziwiona zmianami i wcale o nie nie zabiegała.

Aspekt procesowy

Dla mnie jako osoby reprezentującej pacjentów w procesach związanych z błędami medycznymi wprowadzone zmiany sprawią, że w przypadku procesu sądowego związanego z błędem okołoporodowym postępowanie dowodowe może stać się trudniejsze. Obecnie wystarczy prześledzić standard i sprawdzić czy był on stosowany w przypadku pacjentki rodzącej, a jeżeli nie to dlaczego.

Trzeba bowiem wiedzieć, że realizując standard szpital, lekarz  i położne postępują zgodnie z aktualną wiedzą medyczną. Brak standardów okołoporodowych sprawi, że biegli będą musieli ocenić przebieg ciąży i poród wyłącznie w oparciu o obwieszczenie czy standardy wydawane przez towarzystwa naukowe w kraju i na świecie.

Petycja do premier

Fundacja „Rodzić po ludzku”, która od 20 lat działa na rzecz kobiet w ciąży i matek małych dzieci stając w obronie (jeszcze) obowiązujących uprawnień kobiet w zakresie opieki okołoporodowej wysyła petycję do premier Szydło. Apel do Premier Rządu Polskiego o przywrócenie poprzedniego brzmienia art. 22 ust. 5 Ustawy o działalności leczniczej i przywrócenie Standardów Opieki Okołoporodowej jako standardu medycznego. Każdy może dołączyć do tej akcji. Podpisy zbierane są na stronie internetowej: http://standardyzostaja.rodzicpoludzku.pl/

Błędy medyczne w medycynie estetycznej

Grudzień 15th, 2016

Media donoszą, że w sprawie karnej dotyczącej Szwedki, którFemale face before plastic surgery operationa w gdańskim UCK poddała się operacji powiększenia piersi zapadł skazujący wyrok karny.

W sprawach z zakresu medycyny estetycznej procesy karne toczą się rzadko. Najczęściej niezadowoleni z efektów zabiegów pacjenci dochodzą swoich roszczeń w postępowaniach cywilnych lub przed ubezpieczycielami placówek medycznych.

Moją wypowiedź o tym jak zabezpieczyć się na wypadek ewentualnych roszczeń za źle wykonany zabieg medycyny estetycznej cytuje Katarzyna Wójcik w artykule Błędy medyczne – proces karny a proces cywilny o odszkodowanie, który ukazał się w Rzeczpospolitej.

Zapraszam do lektury 🙂

Poród na szpitalnej podłodze

Listopad 21st, 2016

Poród na szpitalnej podłodze, czyli nowy standard opieki nad rodzącą

Minister Zdrowia – lekarz  – zabrał wreszcie głos na temat pacjentki, która urodziła martwy płód na szpitalnej podłodze bez jakiegokolwiek wsparcia medycznego. Sprawa bulwersuje opinię publiczną od chwili, gdy wyszła na jaw. Dyrektor szpitala podjął radykalne kroki – zwolnił personel odpowiedzialny za brak pomocy i nieudzielenie świadczeń rodzącej pacjentce.

Dzisiaj natomiast słyszymy z ust ministra Radziwiłła, że jego zdaniem do błędu medycznego, a jedynie zabrakło… empatii.

Przyznam szczerze, że to co przeczytałam podniosło mi ciśnienie, bardzo. Ta biedna kobieta kolejny raz dostała w twarz. Tym razem od ministra Zdrowia.

Czyżby Pan doktor zapomniał, że istnieją prawa pacjenta takie jak prawo do świadczeń zdrowotnych odpowiadających wymaganiom aktualnej wiedzy medycznej (nie jest nim poród w samotności, na podłodze, bez opieki położnej); prawo do informacji, prawo do poszanowania godności i intymności.

W przypadku porodu pacjentka ma prawo do uzyskania świadczeń zdrowotnych związanych z porodem

Czy poród martwego dziecka wiąże się z brakiem ryzyka dla pacjentki?

Co na to przepisy?

Wydaje się też, że chyba nie przyjęło się jeszcze w powszechnej praktyce rozporządzenie Ministra Zdrowia z 9 listopada 2015 r. w sprawie standardów postępowania medycznego przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych w dziedzinie położnictwa i ginekologii z zakresu okołoporodowej opieki położniczo-ginekologicznej, sprawowanej nad kobietą w okresie ciąży, porodu, połogu, w przypadkach występowania określonych powikłań oraz opieki nad kobietą w sytuacji niepowodzeń położniczych

Rozdział VII tego rozporządzenia dotyczy opieki nad pacjentką w przypadku niepowodzeń położniczych. Wkleję go cały, żeby każdy mógł sobie przeczytać bez szukania w przepisać jak takie pacjentki winne być traktowane.

Czy postępowanie z tą konkretną pacjentką było prawidłowe? Każdy będzie mógł odpowiedzieć sobie sam.

Rozporządzenie

VII

 Opieka nad pacjentką w sytuacji niepowodzeń położniczych

1. Niepowodzeniem położniczym jest sytuacja, w której pacjentka w wyniku ciąży nie zabierze do domu zdrowego dziecka z powodu: poronienia, urodzenia dziecka martwego, niezdolnego do życia lub obarczonego letalnymi schorzeniami; jako niepowodzenie położnicze należy traktować także sytuację, w której kobieta spodziewa się urodzenia chorego dziecka lub dziecka z wadami wrodzonymi.

2. Personel medyczny oddziału, na którym znajduje się pacjentka doświadczająca niepowodzenia położniczego, powinien być przeszkolony w zakresie pracy z rodzicami doświadczającymi śmierci noworodka, narodzin dziecka chorego oraz każdorazowo informowany o przebywaniu danej pacjentki na oddziale celem uwrażliwienia na jej sytuację.

3. Pacjentce w sytuacji niepowodzenia położniczego zapewnia się szczególną pomoc, realizowaną w następujący sposób:

1) przy przekazywaniu informacji na temat niepowodzenia położniczego lub istotnego zagrożenia niepowodzeniem położniczym, osoba sprawująca opiekę jest obowiązana, jeżeli jest taka wola pacjentki, zapewnić pacjentce czas pozwalający na możliwość oswojenia się z informacją przed wyjaśnianiem szczegółowo przyczyn niepowodzenia i zanim pacjentka będzie współuczestniczyła w procesie dalszego podejmowania decyzji, chyba że dalsze udzielanie świadczeń zdrowotnych będzie niezbędne;

2) po przekazaniu informacji, należy umożliwić pacjentce pomoc psychologiczną i wsparcie osób bliskich, zgodnie z życzeniem pacjentki;

3) pacjentka po niepowodzeniu położniczym nie powinna przebywać w sali razem pacjentkami ciężarnymi, bądź w połogu, których ciąża zakończy się urodzeniem zdrowego dziecka; należy zadbać o to, aby w czasie pobytu w oddziale, pacjentka po urodzeniu martwego dziecka nie miała stałego kontaktu z pacjentkami, które urodziły zdrowe dzieci;

4) pacjentkę po niepowodzeniu położniczym przebywającą w oddziale traktuje się z szacunkiem oraz umożliwia się jej branie udziału w podejmowaniu świadomych decyzji, związanych z koniecznym postępowaniem diagnostyczno-terapeutycznym; osoby sprawujące opiekę powinny umieć nawiązać z nią dobry kontakt słowny i mieć świadomość, jak ważny jest ton rozmowy, ich postawa oraz słowa kierowane do pacjentki po utracie dziecka; należy zapytać o jej potrzeby i oczekiwania, a informacje w tym zakresie wykorzystać do wspierania podczas pobytu w oddziale; badania i zabiegi winny być wykonywane w intymnej atmosferze;

5) W celu nawiązania dobrego kontaktu, zgodnie z częścią I ust. 4, osoba sprawująca opiekę oraz inne osoby uczestniczące bezpośrednio w udzielaniu świadczeń zdrowotnych nad pacjentką, w szczególności:

a) przedstawiają się i wyjaśniają swoją rolę w opiece nad pacjentką,

b) prezentują spokojną i wzbudzającą zaufanie postawę,

c) szanują jej prywatność i poczucie intymności,

d) każdorazowo uzyskują zgodę rodzącej na wykonanie wszelkich zabiegów i badań;

6) pacjentce udziela się wyczerpującej informacji na temat stanu jej zdrowia;

7) pacjentce udziela się także wszelkich informacji zarówno o możliwości uzyskania dalszej pomocy psychologicznej, miejscach i organizacjach udzielających wsparcia osobom w podobnej sytuacji jak i przysługujących jej prawach;

8) pacjentce udziela się wyczerpującej informacji na temat obowiązującego stanu prawnego wynikającego z przepisów o aktach stanu cywilnego, zabezpieczenia społecznego i prawa pracy dotyczącego sytuacji, w jakiej się znalazła;

9) personelowi medycznemu zapewnia się wsparcie w radzeniu sobie ze stresem, w związku z opieką nad kobietą i dzieckiem, w sytuacji niepowodzenia położniczego.